Staropolskie oracje uniwersyteckie

Email Drukuj PDF

W czwartek 27 października 2011 roku Farze  Poznańskiej wybitna aktorka Anna Nehrebecka przeczytała Staropolskie oracje uniwersyteckie, na które złożyły się teksty księży jezuitów, rektorów dawnego Kolegium Jezuickiego w Poznaniu. Była to specjalna edycja Verba Sacra w ramach obchodów 400 - lecia tradycji uniwersyteckich Poznania. Organizatorem uroczystości jest Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W części muzycznej wystąpili: Elżbieta Karolak - organy, Katarzyna Hołysz - śpiew, Roman Gryń - trąbka. Całości towarzyszyła specjalna inscenizacja świetlna, odsłaniająca piękno wnętrza Fary.  

VERBA SACRA

Staropolskie oracje uniwersyteckie z Poznania

/spektakl architektury, światła, słowa i muzyki/

  wykonawcy

Anna Nehrebecka – recytacja

Katarzyna Hołysz – śpiew

Elżbieta Karolak – organy

Roman Gryń – trąbka

 

scenariusz i reżyseria

Przemysław Basiński

 

Czwartek 27 października 2011 roku godz. 19:00 

Fara Poznańska

 

 

W programie teksty następujących autorów:

Józef R o g a l i ń s k i Doświadczenia skutków rzeczy pod zmysły podpadających [ ... ] Księga pierwsza. Tekst według edycji 2. W. Poznaniu 1771, Przemowa.

 

 Najpierwsze i najgruntowniejsze prawo, palcem wiecznego Prawodawcy na sercach naszych wyryte, po obowiązku względem Boga, dwojaką powinność: nam przepisuje, to jest: cośmy Ojczyźnie i cośmy sobie powinni. Jesteśmy synowie jednej Matki, ale oraz jesteśmy wolne i rozumne stworzenia. Jako synowie Ojczyzny: powinniśmy pracować na dobro jej; jako wolne i rozumne stworzenia: powinniśmy pracować na dobro nasze. To prawo wszystkich jednostajnie wiąże, którzy serce i umysł mają. Pan i sługa, duchowny i świecki, rzemieślnik i kupiec, poddany i wolny, jeżeli się żyć nie wstydzą, temu prawu czynić zadość powinni; kto, bowiem nie stara się, ile z niego jest, o dobro pospolite, nie godzien słodkiego imienia syna Ojczyzny, jest jak nieużyteczny członek w ciele składającym całe Królestwo. Kto sam nie czuły ku dobru swemu, jest jak trup między żywymi, którego zapomniano pogrzebać; nie godzien żyć, bo życia zażyć nie umie.

Ktokolwiek to uważy, czyliż nie zawoła: złoty to. kraj! swobodna Ojczyzna, której synowie nie podlegają tej hańbie! Ale śmiało przydaję: nieoszacowani synowie, skarby swojej Ojczyzny, którzy się doświadczeniami pilnie zabawiają! Nie, nie pada na nich ta przygana, wolni cale i dalecy są od niej. Bo nikt piękniej, moim zdaniem, zadosyć nie czyni dwojakiemu, wzwyż namienionemu prawu, jako. ten, który doświadcza skutków wszystkich rzeczy, co pod zmysły nasze podpadać mogą. Przeto, jako wszystkim powszechna jest powinność względem dobra pospolitego i względem dobra szczególnego nas samych, tak wszystkim powszechna powinna być ta umiejętność bez żadnego określenia lat, stanu, rzemiesła i godności każdego. Zgoła com powiedział, że te doświadczenia mają być dla wszystkich, tak się tłumaczy: mają być dla wszystkich, bo się cale ściągają ku dobru pospolitemu; mają być dla wszystkich, bo się cale ściągają ku dobru szczególnemu każdego.

Cale się ściągają ku dobru pospolitemu; albowiem dobro pospolite jakiego kraju, proszę, na czymże zawisło? Zawisło szczególnie na dostatku wszystkich rzeczy, wszystkich sposobów, które do życia, wygody, zachowania i obcowania obywatelów jego są potrzebne. Zawisło na tym, żeby się umieć zachować w szczęściu, ratować w nieszczęściu, żeby nie szukać od cudzoziemców tego, co za małym staraniem u siebie znaleźć możemy. Zgoła zawisło, żeby pogranicznym krajom być potrzebnym, a mało, albo nic od nich nie potrzebować. Żal wspomnieć, ze Ojczyzna nasza nie jest dotychczas w tym szczęściu! Lecz tracić nadziei nie trzeba, bo nauka doświadczenia skutków i przystosowania ich do potrzeb ludzkich, jako inne królestwa już przyprowadziła do tego porządku, którego im słusznie zazdrościć musimy, tak i nasze państwo zapewne przyprowadzi, byleby w nim cokolwiek zakwitła.

Tej bowiem nauki własna jest: czynić żyzność kraju przez wydoskonalenie uprawiania ziemi, chronić od szkodliwego robactwa bujne kłosy, plenne żniwa, owoce i drzewa; poznać, która ziemia tłusta, która siarczysta lub z innymi kruszcami zmieszana; wymyślać sposoby do chędożenia zboża przez zgodne do tego narzędzia - których albo nie mamy, albo, jeżeli się gdzie znajdują, to z cudzych państw i drogo przepłacone -. w których jednak każdy ćwiczony cokolwiek w tej nauce nic osobliwego nie widzi i łatwo by rzemieślnika mógł kierować w zrobieniu podobnych.

To [wszystko], lubo się do wszystkich ściąga, do was jednak szczególniej, młode latorośli, śliczne związki teraźniejszego i przyszłego wieku, miłe pociechy godnych rodziców, zacne panięta, pełni największych nadziei synowie, staraniu naszemu powierzeni! Winszuję wam, jeżeli poznajecie, wybaczam młodości, jeżeli jeszcze nie poznajecie, że doskonałość wychowania waszego zawisła nie tak na biegłości w językach, w tańcach, w rycerskich sztukach (bo te rzeczy, choć potrzebne, są jednak powierzchowne, i zdobią tylko, ale nie czynią człowieka), lecz zawisła najbardziej na tym, aby kształt niejaki wzięły myśli, serce i rozum, abyście się nauczyli żyć dla Boga, dla siebie, dla Ojczyzny. Do tego na niczym wam tu schodzić nie będzie przy doświadczeniach, żeby potrzeby nie było dla szukania podobnych wiadomości jeździć tam, gdzie w teraźniejszych osobliwie czasach trzeba wielkiej ostrożności, aby całą cnotę i wiarę napowrót do Ojczyzny przywieźć. Jeżeli zaś powszechny zwyczaj pociągnie i was za czasem do, cudzych państw, przynajmniej chwalebna to będzie, gdy w Ojczyźnie zabrawszy wprzód należyte początki i smak dobry z tej nauki, nic wam dziwnego, nic nowego nie będzie u cudzoziemców. Będziecie tam nie z potrzeby, ale z ciekawości; nie dla przetarcia rozumu, lecz dla zwiedzenia obyczajów, skłonności i przemysłu ludzi różnego kraju. Będziecie na kształt pszczółki rozumnej, z wielu narodów jak z kwiatków odmiennych, nie jad, nie wady, nie namiętności i przywary ich wrodzone (jako niektórzy, pożal się Boże, czynią), lecz miód i piękne przymioty ich wybierali. A tak, przywłaszczając sobie przyjemność Francuzów, roztropność Włochów, statek i powagę Hiszpanów, dowcip Angie1czyków, szczerość Niemców - jednak co do miłości swego kraju [... ]: prawdziwemi Polakami do Ojczyzny powrócicie.

Tego nam spodziewać się każą zgromadzenia, które dnia dzisiejszego, dla wszystkich wprawdzie, lecz dla was najpierwej otwieramy. Was to najbardziej tyka, wasza sprawa się dzieje, o wasze dobro tu idzie. Nie tak dla nas, jak dla was pracować będziemy w tych doświadczeniach. Bo jako każda rzecz do utwierdzenia swego. potrzebuje czasu, tak my, zakładając dziś pierwszy tu niejako kamień tej nauki, nie doczekamy podobna i nie będziemy widzieć tak znacznych skutków jej w Ojczyźnie. Dla was tylko to szczęście jest zachowane. My pewnie zamkniemy oczy, ale wam świecić będą te dni, którymi ta wiadomość Polskę objaśni. Wy, miłe panięta, kosztować będziecie słodkich owoców tej nauki, i zażywać wszystkiego dobra z niej pochodzącego. Dziś zaciągacie dla Ojczyzny dług, i własnym doświadczeniem przekonani, powiadać będziecie tym, których oczy jeszcze nie są otwarte, dowodzić będziecie lepiej, aniżelim ja dotychczas potrafił, ostatnim wnukom waszym, że ta zabawa jest dla wszystkich i do pojęcia wszystkich.

 


Stefan G a r c z y ń s k i Anatomia Rzeczypospolitej Polskiej, synom Ojczyzny ku przestrodze i poprawie tego, co z kluby wypadło. Warszawa 1751

 Nie klimat, lecz zbytek wyniszcza

 

[ ... ] gdyby Wszechmocność Boska taki spuściła deszcz na nas, aby co kropla to czerwony złoty spadał i po kostki wysoko napełnił Pol­skę, to by też same pieniądze długo u nas nie trwały, ale jako wody do rzek i dołów suum decursum mają z gór i pagórków, tak też i te pieniądze przeniosłyby się do Wrocławia, Lipska, Frankfortu, Berlina, Gdańska, Królewca, Rygi - za szory srebrne, za karety, za mo­bilia, za serwise, za partery, za drogiety etc.; do Greków, Per­sów, Ormianów: za tureczyzny, obicia, kilimy, rzędy, tebinki; do Moskwy za sobole i futra; za wina do Węgier; za korzenia do Amsterdamu etc., owe zaś suknie i mobilia i - po prostu mówiąc _ cacka, poniszczyłyby się i przetrwoniły, jedne na słotach, drugie przez złą konserwacyją, a za kilka lat znowu by był niedostatek i na clima narzekalibyśmy ustawicznie.

 

O sejmikach i sejmach

 

[ ... ] A nie prawdaż to, że szlachta, częścią uboga i głupia, częścią i więcej rozumna i dostatnia, od jednych panów pensyją bierze, nadzieją promocyi, puszczenia majętności, nawet samemi bankietami i zmyślaną ujęci ludzkością serviliter panom na sejmikach służą, a za rozkazem i namową ich promowują niesprawiedliwe rzeczy, tamują sejmiki, nie pozwalają na nie, aż pański utrzymają interes? Nawet tumulty robią w świątnicach Pańskich i samym zjazdem publicznym w obrad miejscach poszanowania godnych. Na ostatek, bez racyi prawa albo publicznego interesu i dobra rwać sejmiki ważą się - ah! za grzech sobie tego nie mają. [ ...]

Anoż sejmiki, co je teraz gospodarskiemi zowią, które tylko na jedne wziątki i szarpaniny wymyślano. Bywając na nich, zdało mi się, żem w stodole, kędy młócą, wieją i do szpichlerza zboże znoszą, hałasu, tumultów narobią, a na co? - oto, żeby rozebrali publiczne podatki, dochody, czopowe, szelężne et alia  prowentów - ubogich ludzi ciężarów - genera. A ma-ż z tego co publicum ? Nic, tylko "mądra" szlachta rozbiera; już nie tylko grzechu, ale absolute  wstydu nie mają w tych szarpaninach [ ...], raczej za honor mają brać publiczne dochody.[ ... ]

Sejmy wszystkie mijam, alias ich distincte et juse nie opisuję, bo te są wielkie kopije obrazów, które odrysowałem w sejmikach. Do tego, że tego burzliwego morza sejmowania polskiego ani zgruntować, ani pojąć, ani opisać nikt nie potrafi. [ ... ] sufficiat, że to wszystko, ale gorzej na dusze swoje (bo szkodliwiej na Rzeczpospolitą i publicum) senatorowie i posłowie robią, co szlachta na partykularnych województw sejmikach. [ ... l

Dopieroż z e r w a n i e Sejmu, o jaki grzech! Poczciwi przodkowie nasi, którzy liberum veto na wszystkie wieki uformowali, rozumieli, że to będzie owo sacrum Troi miasta palladium, którego zachowanie nie da tej Troi zginąć; postanowili go na wędzidła królom i możnym panom, kiedy by się bezprawnych i niesprawiedliwych rzeczy gwałtem domagać chcieli. Wskrzesili w nim ś. Jana Chrzciciela: "Non licet tibi rex" - i opisali jego formę, jaką poseł protestować się powinien et in facie trzech stanów - króla, senatu i poselskiej izby - wywieść niesłuszność pretendowanej konstytucyi przeciwko prawu albo też ze szkodą Królestwa; dopieroż z protestacyją wyjść i przez to annihilare acta sejmu całego, i podać te same racyje swoje do grodu.

Pytam się teraz każdego, czy taką formą rwą się teraz sejmy? i czy tak rwano za króla Jana? - ale świeżo, nie idąc do przeszłych. A czy widziana rzecz w Izbie poselskiej rwać sejmy? - jako za laski Ossolińskiego się stało, a jeszcze przed nim i marszałka nie obrawszy ani króla przywitawszy. Nuż dopiero, gdzieśmy widzieli nie tylko formą opisaną prawem rwane sejmy, ale na fundamencie prawa, bez przekupienia, bez interesu, bez pasyi, bez nakręcenia od cudzoziemców albo panów swoich?

[ ... l wszystkie przeciwko prawu postępki i akcyje są grzeszne ipso facto, choćby konsekwencyi szkód publicznych nie przynosiły jako oczywiście przynoszą, dyzarmując i obnażając Rzeczpospolitą przez dwie lecie i z rady i z obrony, podając ją w niebezpieczeństwa z inwazyi zagranicznej a nierządu domowego. A przecię w tym grzechu skrupułu nie masz, mówiąc: "Stała Rzeczpospolita, choć sejmy tak rwano, i stać dalej może". Ale to jest tentare Dominum i Opatrzność Jego cudowną nad Polską. Stałać i stoi Rzeczpospolita, choć ją Szwedzi, Moskwa, Kałmuki, Kozacy, Sasi i Polacy złupili; ale stała, jak człowiek oddarty ze skóry, i uszlibyśmy byli niezliczonych nigdy milionów z kontrybucyi rachunków, paleń, zabójstw, gwałtów, gdyby nie to Veto źle i bezprawnie zażyte, które nie dało jedności i nagotowania się na wojnę, na rezystencyją nieprzyjacielowi i tym nieszczęsnym "przyjacielom" , którzy pod imieniem ratunku gorzej nas łupili.

[ ... ] 0, Veto! Veto! na złe zażywane, kiedyś przed sądem Boskim stanie i odmieni się w łacińskie "Vae! to", a, po polsku: "Biada"!

 

Kacper Drużbicki SJ, Wzywania Serca Jezusowego dla ludzi doskonałych

 

Rozpalisz się miłością i pragnieniem Serca Jezusowego, będziesz prosił o nie pokornie, usilnie. Weźmiesz je ze czcią wielką, oddasz mu pokłon jako najprzystojni, jako najuprzejmi. Będziesz się przechwalać z niego przed wszystkim stworzeniem na niebie, na ziemi, pod ziemią. Będziesz je ofiarować Ojcu przedwiecznemu, będziesz ofiarować Duchowi Świętemu, samemu słowu przedwiecznemu. Będziesz ofiarować Najdroższej Matce Maryi Pannie.

 

Rozmyślania o Sercu Jezusowym

 

I. Uważaj, duszo moja, Serce Jezusowe być jakimsi Trójce Najświętszej i jedności [jej] obrazem, jako, albowiem w Bogu jest natura jedna a Trzy Persony, tak w sercu Jezusowym jest jedna istota i substancja – Serca Trojca: ciała, duszy i słowa, z których trzech rzeczy Serce się składa, nimi żyje, trwa i robi, i wszystko to Troje w sercu jest, żyje i pracuje.

 

II. Uważaj, duszo moja, Serce Jezusowe, być majestatem i tronem Boskim, osobliwym jakimsi sposobem i kształtem, tak że i wszystkiej chwały, doskonałości i świątobliwości Jego i swoim sposobem osobliwiej, albowiem jeżeli sobie imaginować będziemy majestat materialny, tak jego Bóg nie potrzebuje i na nim bóstwo hipostatyczne osadzać się nie może.

 

III. Uważaj, duszo moja, Serce Jezusowe bądź niebem błogosławionym i domem, w którym oni daleko bardziej i z większą chęcią mieszkają, niźli w materialnym niebie, w którym zostają. Dla czego święci światło w niebie chwały do widzenia i zażywania Boga biorą od przebitego Boku Jego, jako ode drzwi otwartych, nigdy nie odstępują, około Niego zawsze się snują, przez nie wchodzą i wychodzą, i pastwiska i żywot wieczny mają. Pilnujże i ty, duszo moja, u drzwi tych złotych i nie odstępuj od nich, w tej błogosławionej forcie mięszkaj i w nię się między liczbę świętych ciśni.

 

IV. Zapatrz się, duszo moja, na Serce Jezusowe, jako na rozpalony i ognisty a nigdy nie wygaszony piec jaki, z którego jako z morza leje się ogień nad wszystkie ognie gorętszy, nad wszystkie światła jaśniejszy, w którym ogniu zapalają się i goreją, i topnieją od miłości wszyscy błogosławieni. Sami serafinowie gdyby ogniem Serca tego nie gorzeli, nad lód zimniejszemi by byli.

 

IX. Zapatrz się, duszo moja, na Serce Jezusowe, jako na pszczelnik i ul jaki, niebieskich słodkości i miodu pełny, o jakich tam plastrów? Jakiego miodu, którego pracowita pszczółka, częścią Jezusa Chrystusa dusza, częścią Boska Persona Słowa narobiła, w którym może być tak wiele i tak przewybornej słodyczy, jako jest w Boskiej i ludzkie[j] naturze Jezusowej, co jest tak słodkiego jako dobroć, nauka, mądrość, pokora, męka, Zakon, Miłość, świątobliwość, zasługi, obietnice i żywota wiecznego upominki dobrego i słodkiego Jezusa. W tym pszczelniku Serca Boskiego mięszkają i roją się pszczoły tryumfującego Kościoła, w [n]im robią i żywią się wierni – tu jeszcze żyjące i po ziemi latające pszczółki. Róbże i ty, duszo moja, w tym pszczelniku Serca Jezusowego miód godny ula tego, rób bez szuszu i woszczyn, miód pokuty, żaliwości o chwałę Boską i zbawienie dusz ludzkich, miód czystości, ubóstwa, posłuszeństwa, pokory, cierpliwości, wytrwania w dobrym. Z tegoż pszczelnika zbieraj miód słodkiej nade wszystko miłości Boskiej, a osobliwie też Serca Jezusowego i całego Boga-Człowieka miłości on jest, albowiem zdrowa, obfita nad wszystkie kanary[1] słodkością, on miodownia ze wszystkich dóbr wymyślna – tam zasługi, tam łaski, tam cnoty, tam miłosierdzia, tam prawdy, tam wszystkie Boskiej natury dostatki.

 

X. Zapatrz się, duszo moja, na Serce Jezusowe i obacz w nim zgotowany bankiet, stół zastawiony wszystkiemi przysmakami, naywiększemi delicyjami. Siedzi u stołu tego, pożywa potraw jego naprzód Trojca, siedzi najświętsza i ubóstwiona natura ludzka, siedzi też i pożywa najdroższa Matka i Panna Maryja, pożywają też i wszyscy wespół i z osobna – tak Aniołowie jako i święci Boży – i jest pokarmem, słodkością i błogosławieństwem wiecznym wszystkim.Z tegoż Serca Jezusowego stołu żywi się wszystek Kościół święty, pokarm i potrawy Jego, słowo Jego, pismo Jego, prawo, prawda Jego, łaska Jego, także, cnoty Jego, dary Jego, przykłady Jego, nade wszystko to jednak pokarm Jego, męka Jego, pokora Jego, ubóstwo Jego, wzgarda, praca, boleści Jego, Krzyż Jego, Rany Jego i droga śmierć Jego – tym się karm, tym się tucz do woli, duszo moja, która miłujesz Serce Jezusowe.

 


 Maciej G ł o s k ow s k i Geometria peregrinans. B.m.r. (prawdopodobnie Leszno 1643-1648). Przekład z oryginału łacińskiego, 

 

Dialog prowadzą: Arytmetyka - znawczyni kraju polskiego i Geometria - przybysz z Holandii.

 

ARYTMETYKA: Widzę, żeś sobie nieźle zarządziła, skoro chcesz; by nic wspólnego nie mieć z pospólstwem, tak nawykłaś do obcowania z ludźmi co najprzedniejszymi; podczas gdy ja służyć będę na ostatek pożytkom pospolitych kupców tudzież przekupniów i kramarzy.

 

GEOMETRIA: Tyś sama jest sprawczynią swego nieszczęścia, bowiem nie cierpiąc naginania ku sobie młodzieży, umknęłaś ze szkół do kupieckich sklepów; mniej widać dbasz o niewdzięczną pracę od początków, a wolisz poprzestać na obfitym od razu żniwie.

 

ARYTMETYKA: Co mówisz, najdroższa! Jaż ze szkół nie uciekłam, mimo że mistrzowie trwają w niedbałości o mię, alem do odejścia została zniewolona przez tych, co owo wzgardziwszy troską o mnie, zawodnymi sztuczkami odciągają uczniów od rzeczy prawdziwie głębokich; a niemal bym przysięgła, że nawet owi, którzy tak często rozprawiają na tematy z filozofii ogólnej, nie zdołaliby recytować dziecinnej tabliczki mnożenia. Tym wydaje się nadto, iż nasze ćwiczenia zgoła się do studiów filozoficznych nie stosują. Stąd też wynikło to, że młodzieńcy znakomitszego pochodzenia, gdy już porwą za klucz do dziedzicznych dóbr, nie baczą żadnych innych liczb kromie owych dwóch głównych.

 

GEOMETRIA: Jakież to liczby?

 

ARYTME TYKA: Setki a tysiące; atoli tysiąc przed wszystkimi jest w uważaniu. [ ... ] W istocie - że wrócę do kwestii :i poruszę sprawy poważne - po tym tutaj Królestwie też sobie niezbyt wiele obiecuję: gdyż tu nakłonisz ku sobie przypadkiem tylko kilku możnych, a raczej ledwie ich sługi. Niegdyś to, niegdyś bywało, że przyrodzone zdolności przekładano nad złoto, i świadczono nam powinną wdzięczność; ninie zaś całkiem się postać rzeczy zmieniła. Powiadają, że Pytagoras za błahy (jako i mnie się wydaje) nalazek w twej sztuce poświęcił Muzom sotnię wołów, a teraz któż by się znalazł taki, co za największą twoją tajemnicę zechciałby ofiarować choć jednego ciołka?

 

GEOMETRIA: Ja tam nic nie dbam tako ciołki jako i o woły, tych bowiem jest wszędy co niemiara. Ja szukam ludzi i to nie owych z piętnem pospolitości, ale nade wszystko tych niepowszednich.

 

ARYTMETYKA: Powiedziałam, i nie będę znowu powtarzała, że tym sposobem niewiele sobie pozyszczesz; wierzę bowiem, że skutkiem nieszczęsnego, bogacenia się wszędy wezbrała pogarda dla studiowania nauk wyzwolonych. To więc też sobie przyrzecz po obywatelach tutecznego Królestwa i miej to za pewne, że, jeśli wszelkie studium geometrii nie będzie się tyczyło jawnej i oczywistej potrzeby, tedy nie zadowoli ich mniemań i skłonności. Są bowiem tu (jako zwyczajnie i gdzie indziej) również tacy, którym odpowiada domierzać na ten przykład raczej pszenicę, albo więc dzban piwa bądź wreszcie puchar wina, niźli myślić nad brabanckim cyrklem i wieść cienkie kresy wedle linii ze słoniowej kości. I na opak: jeśli będziesz działała nadobnie i sprowadzisz wszystko do użytku praktycznego a okażesz się przystępna każdemu bez różnicy - wówczas, choć wyzujesz się z nędzy, zaraz mniej i mniej będziesz w cenie, aż na koniec lekce cię ważyć będą; tak że gdybyś nie postępowała roztropnie doświadczysz tu tego samego losu, na który się skarżyłaś, iż doznałaś go w Belgii.

 

GEOMETRIA: Chybaż tak nie jest jako mówisz, moja siostro?

 

ARYTMETYKA: Tak owszem jest, i abyś dała wiarę temu, coć powiedziano, weź owo choćby taki znak: wiesz, jako bardzo szacowane jest u obcych imię Mikołaja Kopernika. Najznamienitsi wszyscy mistrzowie orzekli, iż jest on najpierwszym matematykiem, mężem o dowcipie podziwu godnym i zgoła boskim, i nazywali go wielkim, olbrzymim zaiste Kopernikiem. O nim też ów wnikliwy matematyk Galileo Galilei powiada, że trop w trop szła za nim sława, jakoby wzniosłością umysłu pokrywał i przewyższał pozostałych śmiertelników. A jednak temu wielkiemu człowiekowi jedynie w jego miejscowości rodzinnej i to tak nieznaczną objawiono cześć, że w pomniejszej świątyni miasta widnieje jego podobizna, na tablicy drewnianej niemal zjedzonej od starości i wilgoci.

 

GEOMETRIA: Niechże nie znam tych toruńczyków! [...] To jednakowoż dobrym przykładem wyprzedzili ich nasi roterdamczycy, którzy swemu Erazmowi dawno już i na najbardziej widocznym miejscu postawili posąg odlany ze spiżu.

 

ARYTMETYKA: Mogłabym przytoczyć mnogie przykłady takowej niełaskawości [ ... ]

 

 
Ta strona używa cookie. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki

Wydarzenia

  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia

Mecenat





  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

     

Znajdź w archiwum

Złota kolekcja

Aktorzy

  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy</