Święta Matka Teresa z Kalkuty

Email Drukuj PDF


Kiedy Anna Seniuk pojawia się na Verba Sacra, katedra jest zawsze pełna. Nie starczyło nawet programów, które w nowym designie pojawiły się na 169 prezentacji, poświęconej Matce Teresie z Kalkuty. Niedawno kanonizowana, jedna z największych osobowości Kościoła XX wieku, odsłoniła tajemnicę swojego powołania, które było prawdziwą walką duchową. Aktorka interpretowała te najbardziej intymne fragmenty nieomal na granicy słyszalności, a mimo to słuchacze pozostawali w skupieniu. Dopiero, kiedy wybrzmiało ostatnie zdanie, burza oklasków przetoczyła się przez katedrę. Piękną oprawę muzyczną stworzył Leopold Twardowski z zespołem, a komentator ks. prof. Jacek Hadryś precyzyjnie pokazał chrystocentryzm Świętej z Kalkuty /poniżej tekst komentarza/.


Komentarz teologiczny

Chrystus był dla niej wszystkim


W każdą niedzielę podczas mszy św. wyznajemy, iż wierzymy w świętych obcowanie, stąd tak jak nieraz prosimy kogoś ze znajomych o modlitwę, możemy o nią prosić również tych, których świętość Kościół potwierdził poprzez ich beatyfikację czy kanonizację. Uciekamy się zatem do wstawiennictwa świętych, ale także uczymy się od nich jak podejmować Bożą łaskę i jak na nią odpowiadać. Przede wszystkim jednak, poznając świętych, możemy w ich życiu uwielbiać Boga i kontemplować Jego miłość. Dzisiaj dane nam jest spotkać się w ramach Verba Sacra ze św. Matką Teresą z Kalkuty, która, przypomnę, żyła w latach 1910-1997, a została beatyfikowana przez św. Jana Pawła II 19 października 2003 roku i kanonizowana przez papieża Franciszka 4 września 2016 roku. Przez ponad 45 lat prowadziła hospicja dla umierających, ubogich, chorych i sierot. W 1979 roku otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla. Założone przez nią Misjonarki Miłości systematycznie rozwijały się i w roku jej śmierci obsługiwały już 610 misji w 123 krajach.

Miarą świętości i doskonałości chrześcijańskiej jest miłowanie Boga. Im ktoś bardziej kocha Chrystusa wprost lub pośrednio, czyli w bliźnich, tym bardziej postąpił w życiu duchowym i świętości. Jak Go zatem kochała Święta z Kalkuty? Z analizy jej życia i wszelkich jej wypowiedzi wynika jednoznacznie, iż Chrystus był dla niej wszystkim, nie tylko przy końcu życia, ale od dzieciństwa. Powyższe potwierdza wiele wypowiedzi oraz faktów z jej życia.


1. Całe swoje życie oddała Bogu: w wieku 18 lat opuściła dom rodzinny i wstąpiła do Instytutu Błogosławionej Dziewicy Maryi (sióstr loretanek). Została misjonarką w Indiach. Śluby wieczyste złożyła w 1937 roku.

2. Specjalny ślub posłuszeństwa złożyła Bogu w kwietniu 1942 roku: Złożyłam Bogu ślub – [pod karą grzechu śmiertelnego] – żeby dać Bogu wszystko, o co poprosi – „Niczego Mu nie odmawiać”1. Tak uczyniła, gdyż chciała dać Bogu coś bardzo pięknego2 i bez zastrzeżeń3. Ślub wynikał z wielkiej miłości Teresy do Jezusa i pragnienia okazania jej Jemu. Można powiedzieć, iż ukryła w nim głębię swojej miłości do Niego. Ów ślub stanowił odpowiedź na spotkanie z ogromem Bożej miłości: Dlaczego musimy oddać się Bogu w pełni? Ponieważ Bóg oddał się nam. Skoro Bóg, który niczego nam nie zawdzięcza, gotów jest udzielić nam nie mniej niż samego siebie, to czy my odpowiemy Mu jedynie ułamkiem nas? Oddanie się Bogu w pełni jest sposobem, by przyjąć Boga samego. Ja dla Boga, a Bóg dla mnie. Żyję dla Boga i rezygnuję ze swojego „ja”, i w ten sposób sprawiam, że za mnie żyje Bóg. Zatem by posiąść Boga, musimy pozwolić Jemu posiąść nasze dusze4. Można powiedzieć, iż wynikał z doświadczenia miłości Bożej, a jednocześnie sam w sobie stanowił wyraz miłości do Niego: Za nic w świecie nie chciałabym nawet przez ułamek sekundy, zrobić czegoś, co Mu się mniej podoba5. W listach i wypowiedziach przyszłej Świętej można znaleźć potwierdzenie, iż rzeczywiście jej największym pragnieniem było miłowanie Boga: Moim jedynym życzeniem i pragnieniem, jedyną rzeczą, której pokornie pragnę jest posiąść łaskę miłowania Boga, miłowania Jego samego. Poza tym, o nic nie proszę6. Zdawała sobie sprawę z faktu, iż miłuje Go na przepadłe i pragnie, by inni również Go pokochali: Pokochałam Go ślepo, całkowicie, tylko [Jego]. (...) Używam wszystkich swoich sił – mimo tego, co czuję – żeby Siostry i [inni] ludzie pokochali Go osobiście7.

3. Okazała całkowite posłuszeństwo Chrystusowi, kiedy ją wezwał do opuszczenia Zgromadzenia i poświęcenia wszystkiego służbie najuboższym z ubogich: To było powołanie w powołaniu. To było powtórne wezwanie. Wezwanie, by opuścić nawet Loreto, gdzie byłam bardzo szczęśliwa, i udać się na ulice, aby służyć najbiedniejszym z biednych. (…) W 1946 roku udałam się (…) na rekolekcje. To stało się w tym pociągu. Wtedy właśnie usłyszałam wezwanie, aby porzucić wszystko i pójść za Nim do slumsów (…). Wiedziałam, że taka była Jego wola i że musiałam pójść za Nim8. Od tego dnia do połowy 1947 roku otrzymywała słowa i widzenia, będąc pewną, że mówi do niej Jezus. Zbawiciel wzywał Teresę do podjęcia misji wśród ubogich: Czy odmówisz Mi? Kiedy chodziło o twoją duszę, nie myślałem o sobie, ale oddałem się dobrowolnie za ciebie na Krzyżu, a teraz ty co? Czy odmówisz Mi? Potrzebuję indyjskich zakonnic, ofiar mojej miłości, które będą Marią i Martą, które będą tak mocno zjednoczone ze Mną, że będą promieniować Moją miłością na dusze. Potrzebuję wolnych zakonnic, obleczonych w Moje ubóstwo Krzyża – potrzebuję posłusznych zakonnic, obleczonych w Moje posłuszeństwo na Krzyżu. Potrzebuję zakonnic pełnych miłości, obleczonych moją miłość Krzyża. – Czy odmówisz Mi tego?9. Teresa wobec tak wyraźnego wezwania oddała siebie Chrystusowi do dyspozycji: Powiedziałam (…), że chcę jedynie być posłuszna Świętej Woli Boga i ją wykonywać. Teraz się nie boję, całkowicie powierzam się Jego Rękom. On może rozporządzać mną, jak zechce10. Teresa zatem nie odmówiła Chrystusowi: usilnie się modliła i wytrwale prosiła Arcybiskupa Kalkuty o zgodę na opuszczenie Zgromadzenia i posługiwanie wśród najuboższych. W 1948 roku otrzymała zgodę na opuszczenie Zgromadzenia, a w 1950 roku na otworzenie sióstr Misjonarek Miłości.

4. Nie koncentrowała się na otrzymywanych łaskach i darach mistycznych, których doświadczała w latach 1946-1947, ale na osobie Chrystusa i miłowaniu Go: Przyszły [głosy i widzenia] same z siebie – i odeszły. Nie zmieniły mojego życia. Pomogły mi być bardziej ufną i przyciągnęły bliżej Boga. – Zwiększyły moje pragnienie bycia coraz bardziej Jego małym dzieckiem. Co do joty byłam w ich kwestii posłuszna Ojcu – więc się nie boję. Nie przywiązuję do nich żadnej wagi w odniesieniu do wezwania, ponieważ już zanim przyszły, odczuwałam tak samo silne pragnienie poświęcenia siebie. Dlaczego przyszły, nie wiem – ani nie próbuję się dowiedzieć. Moją radością jest pozwolić Mu robić ze mną to, co sprawia radość Jemu11.

5. Gdy po roku doświadczeń mistycznych została otoczona przez wewnętrzną ciemność, która z miesięczną przerwą towarzyszyła jej od czasu założenia Misjonarek Miłości aż do końca życia, wykazała się szczególną wiarą zawierzenia i miłością, okazywaną umiłowanemu nade wszystko Chrystusowi: Ojcze – od roku 49 albo 50 to straszliwe poczucie pustki – ta niewypowiedziana ciemność – ta samotność – ta nieustanna tęsknota za Bogiem – która przyprawia mnie o ten ból w głębi serca12. W doświadczeniu ciemności zajaśniał jej wyjątkowy i bardzo intensywnie przeżywany miłosny chrystocentryzm: W mojej duszy jest tak wiele sprzeczności. – Tak dojmująca tęsknota za Bogiem – tak dojmująca, że bolesna – nieustanne cierpienie – a mimo to ]jestem] przez Boga niechciana – odrzucona – pusta – bez wiary – bez miłości – bez zapału. – Dusze [mnie] nie pociągają – Niebo nic nie znaczy – dla mnie wygląda jak puste miejsce – myśl o nim nic dla mnie nie znaczy, a mimo to ta dręcząca tęsknota za Bogiem. – Bardzo proszę o modlitwę, żebym wciąż się do Niego uśmiechała mimo wszystko. Bo jestem tylko Jego – więc On ma wszelkie prawa do mnie. Jestem całkowicie szczęśliwa, że jestem nikim nawet dla Boga13. Cierpienie ujawniło jej pełne oddanie się Chrystusowi – Teresa cierpiała przede wszystkim dla Chrystusa, z czystej miłości ku Niemu: O Jezu, jedyna miłości mojego serca, chcę cierpieć to, co cierpię i wszystko, co Ty dasz mi cierpieć, dla Twojej czystej miłości, nie z powodu zasług, jakie mogę zdobyć, nie dla nagród, jakie mi obiecałeś, ale tylko po to, by sprawić Ci radość, by chwalić Cię, by błogosławić Cię zarówno w smutku, jak i w radości14. Całą sobą była oddana Jezusowi stwierdzając, iż im większy ból i im ciemniejsza ciemność, tym słodszy będzie mój uśmiech dla Boga15. Nie chciała czymkolwiek zasmucić Chrystusa, dbała o zachowanie dyskrecji: Chcę się uśmiechać nawet do Jezusa i w ten sposób, jeśli tylko będę mogła, nawet przed Nim ukrywać ból i ciemności mojej duszy16. Można stwierdzić, iż sposób przeżywana cierpienia potwierdzał głębię miłości Teresy do Jezusa: Mój Jezu, postąpiłeś ze mną wedle swojej woli i – Jezu, wysłuchaj mojej modlitwy, jeśli to sprawia Ci radość, jeśli mój ból i cierpienie, moja ciemność i oddzielenie dają Ci odrobinę pociechy – mój własny Jezu, czyń ze mną, co tylko chcesz – jak długo tylko chcesz, nie patrząc nawet na chwilę na moje uczucia i ból17. Miłość do Chrystusa Teresa łączyła z pragnieniem przyprowadzania do Niego dusz: Jeżeli moje oddzielenie od Ciebie sprowadzi do Ciebie innych i w ich miłości i obecności znajdziesz radość i zadowolenie, to przecież Jezu, z całego serca chcę cierpieć18. Cierpiąc udręki była z miłością całkowicie ukierunkowana ku Chrystusowi: Najważniejsze jest, aby naszemu Panu przypadła cała radość – ja naprawdę się nie liczę19. Jest rzeczą znamienną, iż w doświadczeniu ciemności Matka Teresa zachowała świadomość, że wolą cały czas pozostawała zjednoczona z Chrystusem: Jak strasznie pusta jest moja dusza (...). Wiem, że to tylko uczucia – bo moja wola jest nierozerwalnie związana z Jezusem, a zatem z Siostrami i Ubogimi20.

6. W pełni zdawała sobie sprawę z faktu, że miłość do Boga jest nierozerwalnie związana z miłością do bliźniego. Chrystus podniósł rangę miłości bliźniego w sposób szczególny nauczając o Sądzie Ostatecznym, kiedy to utożsamił się z każdym człowiekiem (por. Mt 25, 31-46), a w ten sposób ściśle połączył ze sobą miłość Boga i bliźniego. Święta z Kalkuty podjęcie wezwania do służby najuboższym z ubogich ukierunkowała całkowicie ku Chrystusowi i z Nim związała: Jezus wciela się w głodującego, nagiego, bezdomnego, chorego, uwięzionego, samotnego, odtrąconego i mówi: „Mnieście to uczynili” [Mt 25, 40]. Pragnie naszej miłości tak samo, jak pragną jej nasi ubodzy. To jest głód, który ty i ja powinniśmy odnaleźć. Może być on nawet w naszym własnym domu21. Dla niej wszelkie dobro świadczone najuboższym było świadczeniem dobra samemu Chrystusowi: Wszystko, co robimy dla najmniejszych, robimy dla Niego [zob. Mt 25, 40]22. Swoje siostry zachęcała do utożsamiania się z Chrystusem i usługiwania Jemu w ubogich: Powiedzcie Jezusowi: „Ja będę tym kimś”. Ja Go pocieszę, dodam Mu otuchy, ja Go pokocham […]. Bądźcie z Jezusem. On się modlił i modlił, a potem przyszedł szukać pociechy, ale żadnej nie było. […]. Zawsze piszę to zdanie: „Czekałem, by Mnie kto pocieszył, lecz nikt się nie znalazł”. Potem piszę: Bądź tym kimś. Więc teraz Wy bądźcie tym kimś. Starajcie się być tym kimś, kto będzie dzielił z Nim [Jego los], kto będzie dodawał Mu otuchy, będzie Go pocieszał23. Jak sama wyznała, kiedyś, gdy ktoś stwierdził, że nie dotknąłby trędowatego nawet za milion dolarów, to odpowiedziała: Ja też nie. Gdyby chodziło tu o pieniądze, nie zrobiłabym tego nawet za dwa miliony. Ale uczynię to chętnie z miłości do Boga24. Uważała, że Jezus na nowo przeżywa swoją mękę w ubogich: Chrystus na nowo przechodzi swoją Mękę […]. Musimy mówić ubogim, że są dla nas kimś, że także oni zostali stworzeni przez tę samą kochającą rękę Boga, by kochać i być kochanym25.

Święta Matka Teresa z Kalkuty stała się z dobroci Bożej czytelnym świadkiem i apostołem Bożej miłości, Bożego miłosierdzia. Chociaż znana jest światu przede wszystkim z tego, co zrobiła dla najuboższych z ubogich, to jednak w świetle przypomnianych wypowiedzi i faktów z jej życia nie ulega wątpliwości, iż wszystko co czyniła, niezależnie od warunków zewnętrznych i wewnętrznych, podejmowała ze względu na Chrystusa i z miłości ku Niemu. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że w pełni, w stu procentach, można do niej odnieść słowa św. Pawła: Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Gal 2, 20). Słuchając słów Świętej z Kalkuty warto o tym pamiętać i uwielbiać w jej życiu i posłudze Tego, który i Matkę Teresę, i każdego z nas umiłował do końca (por. J 13, 1).


ks. prof. dr hab. Jacek Hadryś

1 List Matki Teresy do arcybiskupa Ferdinanda Périera, 1 września 1959 roku, [w:] Matka Teresa, „Pójdź, bądź moim światłem”. Prywatne pisma „Świętej z Kalkuty”, B. Kolodiejchuk (opr. i komentarz), M. Romanek (tłum.), Kraków 2008, dalej skrót: PPSK, s. 47.

2 List Matki Teresy do ojca Josepha Neunera SJ, 12 maja 1962 roku, [w:] PPSK, s. 48.

3 List Matki Teresy do ojca Lawrence’a Trevora Picachy’ego SJ, 4 kwietnia 1960 roku, [w:] PPSK, s. 48.

4 Objaśnienie pierwotnych konstytucji Misjonarek Miłości spisane przez Matkę Teresę, bez daty,[w:] PPSK, s. 48-49.

5 List Matki Teresy do arcybiskupa Ferdinanda Périera, 30 marca 1947 roku, [w:] PPSK, s. 96.

6 List Matki Teresy do arcybiskupa Ferdinanda Périera, 29 lipca 1956 roku, [w:] PPSK, s. 230.

7 Zob. Notatki Matki Teresy z rekolekcji, 29 marca – 12 kwietnia 1959, [w:] PPSK, s. 468-469.

8 M. Muggeridge, Matka Teresa z Kalkuty, Warszawa 1975, s. 73-74, cyt. za PPSK, s. 61-62.

9 List Matki Teresy do arcybiskupa Ferdinanda Périera, 3 grudnia 1947 roku, [w:] PPSK, s. 137.

10 List Matki Teresy do arcybiskupa Ferdinanda Périera, 3 grudnia 1947 roku, [w:] PPSK, s. 142.

11 List Matki Teresy do ojca Céleste’a Van Exema SJ, 19 października 1947, [w:] PPSK, s. 125-126.

12 List Matki Teresy do ojca Josepha Neunera SJ, bez daty, ale najprawdopodobniej z okresu rekolekcji odbytych w kwietniu 1961 roku, [w:] PPSK, s. 286. Por. List Matki Teresy do arcybiskupa Ferdinanda Périera, 7 listopada 1958 roku, [w:] PPSK, s. 242; J. Neuner, dz. cyt., s. 339.

13 List Matki Teresy do arcybiskupa Ferdinanda Périera, 28 lutego 1957 roku, [w:] PPSK, s. 232-233.

14 Modlitwa podyktowana przez Jezusa siostrze Consolacie Ferrero, którą Matka Teresa przepisała na pierwszej stronie swojego medycznego notatnika, [w:] PPSK, s. 172.

15 List Matki Teresy do ojca Josepha Neunera SJ, 16 października 1961 roku, [w:] PPSK, s. 303.

16 List Matki Teresy do arcybiskupa Ferdinanda Périera, 8 kwietnia 1957 roku, [w:] PPSK, s. 235.

17 List Matki Teresy do ojca Lawrence’a Trevora Picachy’ego SJ, 3 września 1959 roku, [w:] PPSK, s. 264-265.

18 Tamże, s. 265.

19 List Matki Teresy do arcybiskupa Ferdinanda Périera, 15 grudnia 1955 roku, [w:] PPSK, s. 223.

20 List Matki Teresy do ojca Josepha Neunera SJ, 24 lipca 1967 roku, s. 348-349.

21 Przemówienie Matki Teresy wygłoszone z okazji wręczenia jej Pokojowej Nagrody Nobla, 10 grudnia 1979 roku.

22 List Matki Teresy do Eileen Egan, 13 październik 1969 roku, [w:] PKPS, s. 359.

23 Pouczenia Matki Teresy dla Sióstr Misjonarek Miłości, 24 lutego 1989 roku, [w:] PPSK, s. 353-354.

24 Matka Teresa, Myśli wyszukane, dz. cyt., s. 51.

25 Przemówienie Matki Teresy, Synod Biskupów, październik 1980, tekst na podstawie „The Catholic Leader”, 26 października 1980 roku, [w:] PPSK, s. 401.

 
Ta strona używa cookie. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki

Wydarzenia

  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia

Mecenat





  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

     

Znajdź w archiwum

Złota kolekcja

Aktorzy

  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy