Święta Teresa od Dzieciątka Jezus - O Miłości Miłosiernej

Email Drukuj PDF


W niedzielę 11 grudnia na 172. prezentacji Verba Sacra, poświęconej karmelitance bosej św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, słuchaliśmy fragmentów “Dziejów duszy” w wykonaniu aktorki teatralnej i filmowej Marii Ciunelis z Teatru Ateneum w Warszawie. Komentarz teologiczny wygłosił o. Wojciech Ciak, przeor klasztoru O.O. Karmelitów Bosych w Poznaniu. Oprawę muzyczną przygotował Zespół Muzyki Sakralnej LUMEN pod dyrekcją Zbigniewa Małkowicza z udziałem Marzeny Małkowicz /solo/. Na zakończenie można było uczcić relikwie św. Tereski w kaplicy Szołdrskich.

Komentarz


Św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza – świadek Miłosierdzia Bożego

Wprowadzenie

O samej św. Teresie od Dzieciątka nie trzeba wiele mówić, gdyż była już raz w ramach Verba Sacra przedstawiana. Była osobą szukającą sensu w swoim życiu i miała odwagę bycia sobą, czyli odwagę otwarcia się na Pana tam i wtedy, gdzie jej to było dane, czyli w latach 1873-1897, w Alençon i Lisieux.

Wiemy, że miała Świętych Rodziców – Ludwika i Zelię Martin, którzy też byli osobami szukającymi sensu życia i mieli odwagę bycia sobą w małżeństwie i otwarciu się na siebie na wzajem, na dzieci i na Pana tam i wtedy, gdzie im to było dane.

To szukanie sensu i bycie sobą i bycie dla drugich i dla Boga wyraziło się w ich wpisaniu się w życie danego im czasu, czyli II połowę XIX wieku w Normandii. A co to znaczy?

Otóż, nie wiemy, na jakie partie polityczne głosowali Rodzice Teresy, nie wiemy, czy w ogóle głosowali. Ale wiemy że umieli odnaleźć się w społeczeństwie kapitalistycznym i pracą własnych rąk doszli do pokaźnego majątku. Stali się przedstawicielami tzw. klasy średniej wśród mieszczaństwa.

Jeśli zaś chodzi o oblicze duchowe rodziny, to było ono przez niech świadomie kształtowane wyjątkowo w duchu monarchistycznym i katolickim. Przejęła to w sposób szczególny Teresa, która nazywa swojego ojca, noszącego imię Ludwik, królem Francji i Nawarry, a wśród postaci, które poznała w czasie odpowiednio dobranych lektur, najbardziej pokochała św. Joannę d’Arc, zaangażowaną w obronę monarchii francuskiej.

Teresa Martin mogłaby narzekać na swoje życie, bo mając 4 lata straciła matkę i była wychowywana przez starsze siostry i ojca.

Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, wstąpiwszy to Karmelu w Lisieux, mając 15 lat, mogłaby narzekać na wspólnotę sióstr, na przeoryszę…na sposób żywienia, na zimno w klasztorze, na styl formacji itd…A jednak jej podejście do życia jest inne…Szuka sensu życia i ma odwagę bycia sobą i jest otwarta na drugiego człowieka. Jest to możliwe dlatego, że odczytuje swoje życie w perspektywie Miłosierdzia Bożego.

Miłosierdzie Boga

Teresa pragnie już za życia i po śmierci wyśpiewywać miłosierdzie Boga. I o tym są jej „Dzieje duszy” składające się z tzw. Rękopisów: A adresowany do Agnieszki jej siostry i zarazem przeoryszy, G adresowany do Matki Gonzagi i M adresowany do Marii, jej siostry.

Patrząc na swoje krótkie życie w Rękopisie A pisze, że Bóg obdarzał ją w swoim Miłosierdziu łaską po łasce (A 4r). Potwierdzi to swoje przekonanie na cztery miesiące przed śmiercią pośród cierpień, że „wszystko jest łaską” (NV 5.6.4).

Zaświadcza o takim podejściu do życia jej rodzona siostra i zarazem współsiostra w Karmelu – Celina w czasie zeznań w Procesie Apostolskim, że Teresa miała zwyczaj mówić: „wszystko jest łaską”.

To widzenie siebie z perspektywy miłosierdzia rodzi się ze sposobu patrzenia na Boga. Dlatego pisze „Mnie dał On swoje nieskończone miłosierdzie i to poprzez nie kontempluję i podziwiam inne doskonałości Boże” (A 83v).

To patrzenie na Boga pod kątem Miłosierdzia i to patrzenie na swoje życie jak wyraz Miłosierdzia Bożego nie jest czymś banalnym, ale jest życiowym doświadczeniem i świadectwem Teresy wobec innych.

Przyjęcie Miłości Miłosiernej

Mając głębokie doświadczenie Boga Miłosiernego i odczytując w tym świetle swoje życie, zdaje sobie sprawę z dramatu innych ludzi. Prawdziwy mistyk nie wymyśla swoich idei, aby nimi uszczęśliwiać ludzi nie biorąc pod uwagę ich problemów. Teresa widzi konkretne osoby, choćby swoją siostrę Marię, którą bardzo miłuję i której chce przyjść z pomocą. Maria oddana życiu zakonnemu i służbie Bogu, przeżywa swoiste rozdarcie, gdyż nie odpowiada jej bycie żertwą gniewu Bożego z powodu grzechu ludzi.

Teresa proponuje Miłość Miłosierną. Nie chodzi o wzięcie na siebie kary, na którą się zasłużyło, czy na którą zasłużyli inni, ale chodzi o przyjęcie Miłości Miłosiernej i aby o niej świadczyć i aby inni ją przyjmowali.

Prawda o sobie, zaufanie i zawierzenie

Teresa otwierając się na Miłość Miłosierną zdaje sobie sprawę z własnej małości, nieporadności i dla niej ważną sprawą jest bycie małym jak dziecko, czy nawet jak „niemowlęta, które będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (G 3r). Teresie nie chodzi o jakąś apoteozę siebie, czy swojej słabości, ale o widzenie siebie w podstawowej nieporadności wobec życia i jego spraw. Teresa jest świadoma tego, że wielu spraw nie rozumie, że niewiele umie, ale chce w tym wszystkim znaleźć to coś, co w działaniu i życiu jest najważniejsze i odkrywa, że tym jest miłość. Miłość jest najważniejsza dla danej osoby i miłość jest sercem Kościoła.

Ale aby tym żyć trzeba się zawierzyć – zawierzyć Jezusowi: „Spodobało się Jezusowi, by pokazać mi jedyną drogę, która prowadzi do tego ognia Boskiego. Tą drogą jest zawierzenie dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach swojego Ojca” (M 1r). Przy dzisiejszej tendencji do konsumpcyjnego życia, ta propozycja Świętej może okazać się dla niektórych trudna do przyjęcia.

Uczynki ufności i miłości

Jednak to wszystko, co proponuje Święta powinno się skonkretyzować w codziennym postępowaniu. I ona sama obawiała się, że może być źle zrozumiane to, co próbowała przekazać innym. Dlatego do nowicjuszki, która chciała objaśniać zasady Świętej, czyli jej „Małą Drogę” swojej rodzinie, powiedziała: „Och! Bądź ostrożna w jej tłumaczeniu, ponieważ nasza „Mała Droga” źle zrozumiana mogłaby zostać uznana za kwietyzm albo iluminizm”.

Dla Świętej przeto całe zawierzenie Miłości Miłosiernej powinno wyrazić się w czynach, stąd spotykamy u niej wypowiedzi i postanowienia mówiące o potrzebie czynów: „powiedziałam sobie, że miłość bliźniego nie powinna polegać na uczuciach, ale na uczynkach” (G 19v). I starała się temu być wierna do końca. I jak ktoś zauważa: „Teresa nie traktuje powierzchownie rzeczy i osób; zagłębia je najbardziej jak może, uważając, że są one Jego obrazem i dziełem: „Jezus […] jest szczęśliwy, gdy nie zatrzymujemy się na zewnętrznych rzeczach, ale przenikając aż do głębokiego sanktuarium, które wybrał sobie za siedzibę, podziwiamy Jego piękno” (G 14r).

Puste ręce

Pomimo całego heroizmu wobec drugich, zmaganiu się ze swoją niemocą – napisała w Akcie ofiarowania się Miłości Miłosiernej, że „pod wieczór tego życia, pojawię się przed Tobą z pustymi rękami”. Może to wydawać się dziwne i można to różnie tłumaczyć, ale oznacza to, że Teresa wciąż pragnie dalej pracować, chce dalej świadczyć o Miłości Miłosiernej, chce dalej zrzucać płatki róż – stąd to jest znak jej gotowości do dalszej pracy, posługi.

Zakończenie

Oto krótki zarys duchowości Miłosierdzia. Oto podpowiedzi udzielane nam przez tę, która to Miłosierdzie przyjęła, żyła nim i innych na nie otwierała i nam pragnie również pomóc – stoi przed Panem i prosi za nami i do nas mówi. I niech ona przemawia.


o. Wojciech Ciak OCD

 
Ta strona używa cookie. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki

Wydarzenia

  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia

Mecenat





  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

     

Znajdź w archiwum

Złota kolekcja

Aktorzy

  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy