Listy Frassatiego w Farze Poznańskiej

Email Drukuj PDF

alt

W niedzielę 21 maja usłyszeliśmy w Farze Poznańskiej fragmenty Listów Frassatiego w wykonaniu aktora Andrzeja Młynarczyka. Oprawę muzyczną przygotował Michał Rassek. W programie znalazły się utwory: „Uwielbiam Twoje Imię”, „Któż jest jak Ty”, „Nad porankiem sen” „Sprawiedliwość”, „Nie musisz się już bać”, „Królestwo”

Bł. Piotr Jerzy Frassati (6.04.1901- 4.07.1925) syn Alfreda - senatora, ambasadora, włoskiego dyplomaty studiował inżynierię górniczą na Politechnice Królewskiej w Turynie. Jego pasją były góry. W 1924 założył z przyjaciółmi nieformalne „Stowarzyszenie Ciemnych Typów” (Società dei Tipi Loschi), którego celem był apostolat wiary i modlitwy, między innymi przez wspólne górskie wycieczki.

Zmarł w wieku 24 lat na chorobę Heinego-Medina, którą zaraził się od ubogiego chorego. Jego postać rozpowszechniła siostrzenica, Wanda Gawrońska. Został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II w dniu 20 maja 1990 na Placu św. Piotra w Rzymie. Relikwie znajdują się m.in. w Duszpasterstwie Akademickim Morasko przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Poznaniu. Była to 177 edycja Verba Sacra, zorganizowana wspólnie ze Stowarzyszeniem Academia Frassati. Na zdjęciach: Adam Młynarczyk i Michał Rassek oraz ks. Mateusz Napierała /komentarz poniżej/.


Komentarz

Pokój serca receptą na szczęście!

Malownicze okolice Bielli, podnóże Alp, niewielkie sanktuarium Matki Bożej w Oropie, a w środku rozmodlony młodzieniec z twarzą skrytą w dłoniach, całkowicie zatopiony w modlitwie i jednocześnie gotowy do drogi. Droga ta ma dwa wymiary: fizyczny oraz duchowy. Nie da się jednak tych dróg oddzielić, ponieważ sfera wolitywna sprawiła, że ów młodzieniec postanowił kroczyć w stronę Chrystusa wraz z Jego Matką i każdym spotkanym w codzienności człowiekiem.

Mowa o bł. Piotrze Jerzym Frassatim. Student, urodzony w 1901 roku w Turynie, który rozumiejąc wszystkich, sam pozostał niezrozumiany nawet przez najbliższych. Verso l'alto (ku górze), motto, które przypominało mu, w jakim kierunku powinien zmierzać, stało się dewizą także dla następnych pokoleń. Jako alpinista, sportowiec, wielokrotnie pokonywał na szlaku i podczas wspinaczki swoje słabości, zniechęcenie, zmęczenie, które towarzyszą każdemu podczas ziemskiej wędrówki. Aby osiągnąć szczyt, wpierw potrzebne jest dobre przygotowanie do wyprawy na nizinach. Również podążanie drogą ewangelicznych błogosławieństw wymaga tego, by rozejrzeć się w najbliższym otoczeniu, czy jest być może ktoś, kto w tym momencie staje się dla nas zadaniem i misją do wypełnienia.

Pier Giorgio nigdy nie przeszedł obojętnie obok proszącego o pomoc. Wyciągając pomocną dłoń nie tylko udzielał wsparcia materialnego, ale także w codziennej modlitwie różańcowej zanosił potrzebującego przed tron Matki Bożej.

Umierając, przeżywszy zaledwie 24 lata, wprowadził w zakłopotanie także nas, współczesnych. Beatyfikowany przez św. Jana Pawła II w 1990 roku został dany nam jako patron młodych i wzór do naśladowania dla wielu pokoleń. Każdy z nas, niezależnie od wieku i profesji, chciałby być szczęśliwy.

Pier Giorgio przemawiając do młodych w Pollone, miejscowości rodzinnej swojej mamy, powiedział: "Prawdziwa bowiem szczęśliwość, o młodzi, polega nie na rozkoszach tego świata i na rzeczach ziemskich, lecz na pokoju sumienia, który ma się dopiero wtedy, gdy jesteśmy czyści w sercu i myśli".

Świadectwa tak wielu przyjaciół Frassatiego oraz listy, które pozostawił, pokazują, że był człowiekiem prawdziwego pokoju serca. Każdego dnia zasypiał z poczuciem odpowiedzialności za tych, których Bóg postawił na jego drodze życia. Wraz z nimi pomagał, modlił się, uprawiał sport, świętował, ale też znosił niedogodności. Do ostatnich chwil życia nie myślał o sobie, tylko o innych. Dowodem jest zachowana kartka z zapisaną na łożu śmierci prośbą, aby zanieść lekarstwo potrzebującemu.

Stał się inspiracją dla wielu dzieł charytatywnych; nieustannie mobilizuje nie tylko młodych, by tak jak on, mieć czas, by się zatrzymać, zatopić w modlitwie i przynieść do Boga tych wszystkich, którzy nadal są zbyt słabi, by sami przyjść mogli.

"Nasze życie, jeśli prawdziwie chrześcijańskie, jest nieustającym wyrzeczeniem, nieustającą ofiarą, która jednak nie ciąży nam, jeśli zdajemy sobie sprawę, czym jest tych niewiele lat przeżytych w cierpieniu w porównaniu ze szczęśliwą wiecznością, gdzie radość nie będzie miała końca i gdzie znajdziemy spokój, jakiego nawet nie podobna sobie wyobrazić…" (P. G. Frassati)

By jednak to zrozumieć, trzeba być człowiekiem wielkiej wiary i ufności, by nasze życie stało się prawdziwie owocne: "Życie bez Wiary, bez dziedzictwa, którego mamy obowiązek bronić, bez wspierania prawdy w ciągłych walkach, to nie życie, to wegetacja. Nie powinniśmy wegetować, lecz żyć." (P. G. Frassati)

Czym jest to prawdziwe życie w Chrystusie ukazują liczne inicjatywy realizowane w świecie. Młodzi z USA, Kanady, Australii, Belgii, Włoch, Francji, Polski i wielu innych państw pośród zagmatwanych relacji międzyludzkich starają się nieść Chrystusa, odnajdując do tego inspirację w nauczaniu błogosławionego alpinisty. Organizują liczne konferencje, wydarzenia, adoracje, działania charytatywne.

W Poznaniu ta znamienita postać staje się coraz bardziej rozpoznawalna od 2013 roku, kiedy to stał się patronem młodzieży akademickiej. Dodatkowego impulsu dodały Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, których był współpatronem. Podczas tzw. Dni w Diecezji relikwie ciała bł. Pier Giorgia, które po śmierci nie uległy rozkładowi, zostały przywiezione także do naszego miasta i gościły w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie znajduje się Duszpasterstwo Akademickie Morasko im. bł. Piotra Jerzego Frassatiego oraz w klasztorze oo. dominikanów. Wpisy w okolicznościowej księdze świadczą o przeogromnej wdzięczności wiernych za doznane łaski przez jego wstawiennictwo.

Sam fakt, że dziś możemy się zgromadzić w Farze Poznańskiej, by wysłuchać treści listów prezentowanych w ramach tak dobrze znanego wszystkim projektu Verba Sacra pokazuje, że Frassati łączy różne pokolenia i stany. Festiwal Frassatiego nie ma na celu być jednorazowym wydarzeniem, ale pobudzeniem do radosnego niesienia Chrystusa wszystkim, którzy jeszcze nie odkryli radości chrześcijaństwa. Piotr Jerzy również doświadczał zarówno wielu trudności, jak i radości. Problemy z nauką i powtarzanie klasy, wspomniany brak zrozumienia, nałogi, wspólne wycieczki, platoniczna miłość, której nie mógł okazać z powodu braku akceptacji swoich rodziców… Ale nade wszystko miłość, radość oraz wiara w Boga i drugiego człowieka. Dziś powiedzielibyśmy, że to naiwność, brak roztropności.

Ten błogosławiony był wyraźny i zdecydowany w swej postawie, w podejmowanych decyzjach. Nie udawał kogoś, kim nie jest. Nazywał rzeczy po imieniu czy się to komuś podobało, czy nie. Jednocześnie upominał, jeśli była taka potrzeba, ale też zapewniał o modlitwie i gotowości udzielenia wsparcia.

Myślę, że podczas dzisiejszego spotkania każdy znajdzie coś dla siebie. Część z nas zapewne dozna zarażenia się, jak to mawiała jego siostra Luciana, "piergiorgiozą", czyli poczuciem odpowiedzialności za innych, zwłaszcza najbliższych, którzy pozostali w domach. On również czuł się odpowiedzialny za swoją jedyną siostrzyczkę. Miłość ta wydawała się trudniejsza, gdy Luciana wyszła za mąż na polskiego dyplomatę, Jana Gawrońskiego. Nagle do tej szczególnej relacji dwojga ludzi wszedł ktoś inny i to jeszcze o odmiennej narodowości. Pozornie poukładany świat Frassatich zaczął kształtować się w nowy sposób, w którym nadal na pierwszym miejscu Pier Giorgio stawiał Pana Boga. Od tego momentu dynamizm i wielość zdarzeń zdecydowanie zmuszały do podejmowania refleksji i zauważenia zwłaszcza uciemiężonych biedaków, później także rodaków Jana i pogubionych Włochów.

Ponadczasowość i przykład życia bł. Piotra Jerzego Frassatiego niech nas nie przeraża, ale mobilizuje, by także innych pociągnąć Verso l'alto - Ku górze.

***

Bł. Piotr Jerzy Frassati (6.04.1901- 4.07.1925) syn Alfreda - senatora, ambasadora, włoskiego dyplomaty oraz Adelajdy z d. Ametis, malarki. Miał o 1,5 roku młodszą siostrę Lucianę. Należał do wielu stowarzyszeń m.in. Apostolstwa Modlitwy, Konferencji św. Wincentego a Paulo, Uniwersyteckiej Federacji Katolików Włoskich i Włoskiej Młodzieży Katolickiej oraz ruchu skautowego. Studiował inżynierię górniczą na Politechnice Królewskiej w Turynie. Jego pasją były góry.

W 1924 założył z przyjaciółmi nieformalne „Stowarzyszenie Ciemnych Typów” (Società dei Tipi Loschi), którego celem był apostolat wiary i modlitwy, między innymi przez wspólne górskie wycieczki.

Zmarł w wieku 24 lat na chorobę Heinego-Medina, którą zaraził się od ubogiego chorego. Jego postać rozpowszechniła siostrzenica, Wanda Gawrońska. Został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II w dniu 20 maja 1990 na Placu św. Piotra w Rzymie.

Relikwie znajdują się m.in. w Duszpasterstwie Akademickim Morasko przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Poznaniu.

Jego wspomnienie liturgiczne obchodzone jest 4 lipca.

Piotr Frassati jest patronem młodzieży, studentów, ludzi gór i Akcji Katolickiej. W Polsce pod jego wezwaniem znajduje się m.in. kościół w Lublińcu, należący do Dekanatu Wojsk Specjalnych oraz parafia w Lublinie. Jego imię nosi także łódzki konwent dominikański znajdujący się przy ulicy Zielonej. Frassati jest także patronem Ruchu Apostolstwa Młodzieży Archidiecezji Przemyskiej oraz Duszpasterstwa Akademickiego Morasko w Archidiecezji Poznańskiej.

ks. Mateusz Napierała

 
Ta strona używa cookie. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki

Wydarzenia

  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia

Mecenat





  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

     

Znajdź w archiwum

Złota kolekcja

Aktorzy

  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy