św. Katarzyna ze Sieny

Email Drukuj PDF

alt

W niedzielę 20 maja w katedrze poznańskiej odbyła się w ramach II Festiwalu Frassatiego, specjalna edycja Verba Sacra, poświęcona św. Katarzynie Sieneńskiej. Fragmenty jej pism wykonała wybitna polska aktorka Ewa Dałkowska. Oprawę muzyczną przygotował wokalnie i instrumentalnie Michał Zator /harfa/. Całość poprzedził komentarz o. Piotra Geislera OP /tekst poniżej/. Było mistycznie, a uczestnicy zgotowali artystom owację na stojąco.


Piotr Geisler OP

Św. Katarzyna ze Sieny patronką prawdy o nas samych

Charakterystyczne dla duchowości dominikańskiej poszukiwanie Bożej mądrości, stało się dla niepiśmiennej Katarzyny elementem własnej relacji ze Stwórcą.

Anicento Fernandez OP, generał dominikanów, sprawujący swój urząd w latach Soboru Watykańskiego II, z okazji ogłoszenia św. Katarzyny doktorem Kościoła, napisał do wspólnot dominikańskich, że „zasadniczym rysem nauki świętej jest charyzmatyczna mądrość. Odznaczała się taką miłością Boga i ludzi, że otrzymała wyjątkowy dar mądrości odpowiadający nadprzyrodzonej miłości. Dzięki temu znała doskonalej tajemnice Boże i tą mądrością dzieliła się z innymi. Umiała wszystko oceniać według Boga oraz kierować życiem własnym oraz innych po drodze Bożej”.

Jednak nie dla samej mądrości Katarzyna oddawała się kontemplacji, ale także dla poznania prawdy, którą Zakon Kaznodziejski uczynił swoją dewizą.

Veritas nie była tylko i wyłącznie przekonaniem, które opierało się na wewnętrznych poruszeniach. Prawda miała wynikać z doświadczenia Boga w relacji do Kościoła, drugiego człowieka i samej siebie. Stąd dialog, który sienenka podejmowała ze światem. Często niezrozumiana, musiała bronić prawdy. Nie robiła tego jedynie poprzez argumenty wynikające z przyjętych norm obecnych we wspólnocie wierzących. Jej wiarygodność opierała się świadectwie własnej relacji z Chrystusem.

Jej życie było kaznodziejstwem – słowa stały się dopowiedzeniem do tego, czym żyła. O doktorach Kościoła sama mówiła, iż „zostali zanurzeni i utopieni we krwi, gdzie znaleźli ogień mej miłości. Miłość ta jest ogniem, który pochodzi ode Mnie i który porywa ich ducha i serce, przyjmując ofiarę ich pragnień. Oko ich intelektu zwraca się ku Mnie, aby oglądać mą Boskość i wiedzie za sobą władze pożądawcze, które łączą się ze Mną i żywią się Mną. […] Przez to światło, rozjaśniające oko intelektu, widział Mnie św. Tomasz z Akwinu i przez nie zdobył światło mej wiedzy, jak i Augustyn, Hieronim i inni doktorowie, i święci moi”. Katarzyna płonęła Słowem, którego słuchała – którym żyła.

Święta dominikanka, broniąc prawdy, nie przekonywała nikogo do argumentów i racji. To jej życie miało być przekonywujące. Świadectwo relacji z Chrystusem tak ważne także w czasach współczesnych, stało się jej najsilniejszym argumentem. Papież Benedykt XVI mówiąc o sienence, stwierdził, iż „Katarzyna żyła prawdziwie słowami św. Pawła: «Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus»”.

Siłą Katarzyny była siła Chrystusa. Miała ona świadomość tego, iż wszystko, co posiada – posiada od Niego.

Charakterystyczny dla Katarzyny porządek budowania relacji z Chrystusem może stać się wezwaniem dla każdego z nas do tego, aby z jednej strony samemu doświadczać Jego mocy, z drugiej, owocnie głosić Go światu. Należy przypuszczać, iż to sam Chrystus do takiego kaznodziejstwa ją zaprosił.

Każde napominanie, wezwanie kierowane przez Katarzynę w stronę kogokolwiek, rozpoczynała Katarzyna od konfrontacji siebie samej z tym, co głosiła. Podobnie, mówiąc o miłości swojego Mistrza, miała świadomość tego, iż także ona została przez Niego ukochana.

Ignorantem zapewne nazwałaby Katarzyna kogoś, kto feruje wyroki, ocenia innych, nie wiedząc – nie przypuszczając jakim dla tych, których poucza przez brak świadectwa jej życia byłaby zgorszeniem. Biorący Katarzynę za swoją patronkę muszą wiedzieć, iż jej stanowczość w obronie wiary wiązała się ze świadomości tego, iż także ona podlega sądowi Bożemu. Że to, co z jej ust słyszy świat – sama powinna usłyszeć w swoim sercu.

Każdy, kto czyni się sędzią, jako pierwszy zostanie osądzony. Chcąc cokolwiek zmieniać, rozpocznij od siebie. Metanoja nie będzie w Kościele możliwa jeżeli nie zacznie się w Twoim sercu – sugerowała Katarzyna. Jeżeli nie zaprosisz do swojej wiary Chrystusa, będzie to wiara w samego siebie. To, co widoczne gołym okiem, może stwarzać jedynie pozór. W rzeczywistości, bez Chrystusowego ducha ulegnie szybkiemu rozpadowi. Przy pierwszym niepowodzeniu, porażce, wielu trudnościach, których nie przewidzimy, zrezygnujemy z relacji z Bogiem, z drugim człowiekiem, ale również ze sobą samym.

Jan Paweł II, ustanawiając Katarzynę patronką Europy wskazywał na to, iż Ewangelia, w którą wierzyła nasza święta, kształtowała najpierw jej umysł, przez co przeniknięty był on chrystusowym widzeniem człowieka i jego kondycji.

Kontemplacyjny i zanurzony w Bogu charakter św. Katarzyny, wraz z jej racjonalną oceną świata pozwoliły z jednej strony na zaufanie Opatrzności, z drugiej, uchroniły ją przed ucieczką od zaangażowania w doczesność, z wykorzystaniem wszystkich talentów, które dostała od Boga. Wydaje się to być niezwykle ważna cecha także w naszych czasach, w których gnoza staje się tendencją dominującą. Funkcjonujemy, jakby wiara była magiczna, a wszystko w Bogu działo się przez zaklęcia, które posiądziemy, jeżeli „zaliczymy” odpowiedni stopień wtajemniczenia. Duża część społeczeństwa, w Stwórcy widzi kogoś nie na te czasy – Starca z archaicznymi pomysłami na świat. Zapomniawszy o tym, że to co mają – także rozum – pochodzi właśnie od Niego. Zapewne powtórzyłaby w tym miejscu Katarzyna za św. Tomaszem, iż prawda, o którą tak walczyła, jest pomiędzy tymi skrajnościami. Bóg, inwestując w człowieka, udoskonala jego naturę. Nie zastępuje jej, ale też nie porzuca. I nawet jeżeli łaska wielokrotnie uprzedza człowieka, bez współpracy z nią poprzez ćwiczenie się chociażby w cnotach, człowiek daleko nie zajdzie. Nie osiągnie zamierzonego celu. Być może także nie pozwoli zaskoczyć się Bogu, myśląc, że Ten nie ma niczego do zaoferowania.

Dojrzałość w wierze, którą reprezentowała Katarzyna wynikała z symbiozy jej naturalnych przymiotów i Bożego kierownictwa. Wspominany już w tym miejscu Anicento Fernandez OP powiedziałby w tym miejscu, iż : „W naszych czasach, słusznie zwanych przełomowymi, młoda, odważna Katarzyna ponownie przychodzi z pomocą, zwłaszcza młodzieży, wskazując drogę odnowy i rozwoju, gdzie wierność idzie w parze z odwagą, a zdrowa tradycja łączy się z odkrywaniem nowych wartości. Katarzyna bowiem żyła w czasach pełnych zamieszania w dziejach Kościoła, na przełomie średniowiecza i renesansu. Przede wszystkim poucza nas swoim wytrwałym szukaniem wartości duchowych poza doczesnymi i politycznymi wydarzeniami, zupełnie tak jak tego pragnie Sobór Watykański II, czego wyraz znajdujemy w konstytucji Gaudium et spes”.

Wspominając innego dominikańskiego tercjarza, Pier Giorgio Frassatiego, warto zauważyć, że cechą każdego, kto decyduje się na życie duchem św. Dominika jest bezkompromisowość w obronie prawdy. Nie tylko ta, która powinna mieć miejsce we wspólnotach braci i sióstr żyjących w klasztorach, ale przede wszystkim, głoszących „wszystkim, wszędzie i na wszystkie możliwe sposoby” w świecie pełnym półprawd i niedopowiedzeń. Ta obrona opiera się nie tylko na doświadczeniu łaski ale także na zdolnościach ludzkiego rozumu. Pozornie niepokorna postawa wielkich postaci dominikańskiej duchowości pozwala nam z nadzieją spojrzeć na to co, mamy w sobie – charakter, osobowość. Wiedząc, iż Bóg będzie z nami współpracował, to co mamy uświęci i udoskonali.

Niech św. Katarzyna stanie się dla nas patronem prawdziwości naszego życia – w relacji do Boga, drugiego człowieka i nas samych.

 
Ta strona używa cookie. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki

Wydarzenia

  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia

Mecenat





  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

     

Znajdź w archiwum

Złota kolekcja

Aktorzy

  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy