Pierwsza Księga Samuela - fotorelacja

Email Drukuj PDF

Zapraszamy na fotorelację Anny Galicy i Zbigniewa Skibniewskiego - www.facebook.com/verbasacra Poniżej komentarz ks. prof. dr hab. Janusza Nawrota.

Komentarz biblijny

Księga, którą dziś mamy okazję zaprezentować słuchaczom, z historycznego punktu widzenia stanowi ważny przeskok cywilizacyjny w dziejach starożytnego Izraela. Wyciągając wnioski z bolesnych doświadczeń czasów słabości wewnętrznej, dezorganizacji życia politycznego w kraju oraz degrengolady życia religijnego, w którą popadły poszczególne plemiona izraelskie, lud postanowił dokonać niezwykle ważnej i brzemiennej w skutkach decyzji powołania ziemskiego króla, który upodobniłby kraj do wyżej zorganizowanych i zdecydowanie lepiej zarządzanych narodów ościennych (1 Sm 8,5). Wszyscy dostrzegali bowiem konieczność powstania władzy centralnej, skupiającej prerogatywy rządzenia dla wprowadzenia porządku społecznego oraz wzmocnienia możliwości obrony przez wrogami zewnętrznymi. Nie był w stanie uczynić tego nawet wielki Samuel, będąc jedynie ostatnim sędzią Izraela, zatem nie ciesząc się władzą nad całym narodem, mimo niewątpliwie wielkiego autorytetu osobistego, zwłaszcza na polu religijnym czy moralnym. Nie jednoczył tymczasem ludu pod sztandarami jednego kraju i nawet nieliczne, wygrywane przez niego batalie nie były w stanie doprowadzić do uznania przez sąsiadów prawa Izraelitów do swej ziemi.

Dlaczego tymczasem Biblia tak surowo ocenia ów fakt żądania ziemskiego władcy (8,6-22)? Otóż kwintesencja odpowiedzi znajduje się w słowach samego Boga: ziemski monarcha oznacza detronizację Boga, jako króla nad Izraelem (8,7)! W ten sposób już sam początek monarchii izraelskiej autor biblijny naświetlił historycznym doświadczeniem niemal 500 lat historii kraju, gdy znakomita większość władców – poza nielicznymi wyjątkami – okazała się źródłem największego z możliwych grzechów ludu wobec swego Boga, czyli bałwochwalstwa. Z religijnego punktu widzenia ocena całego okresu królewskiego jest po prostu druzgocąca: urząd monarszy – i to mimo wyjątkowej wielkości Dawida – był największym błędem historii Izraela, ponieważ to właśnie królowie doprowadzili ostatecznie do największego nieszczęścia roku 587 – zniszczenia Jerozolimy i świątyni, likwidacji królewskiej dynastii mesjańskiej oraz wypędzenia ludu ze swej ziemi. Już nieudane panowanie Saula, pierwszego króla, niewiernego Bożym poleceniom, zwiastować będzie kolejne etapy oddalania się ludu od swego Boga. Saul tym samym staje się jakby paradygmatem postępowania monarchy godnego odrzucenia, nad czym cała rzeczona księga debatuje pod różnymi kątami spojrzenia: dwukrotnego przekroczenia uprawnień nadanych prawem mojżeszowym (13,7-12 i 15,9), strachu przed przeciwnikami, zazdrości wobec wzbijającego się po szczeblach kariery Dawida, przemienionej nawet w chęć pozbawienia go życia (18,6-13), prawdopodobnej depresji lub nawet choroby psychicznej (16,14; 18,10) czy wreszcie sięgnięcia po zakazane wróżby i czary (28,1-25). Każde z tych zachowań stało się później częścią władania kolejnych następców na tronie Izraela i Judy, już po okresie podziału jednego państwa, o czym będzie mowa w kolejnych księgach historycznych Starego Testamentu. W myśl powiedzenia: jakie życie, taka śmierć, Saul ostatecznie zginął w walce, choć w sposób chwalebny, jak przystało na władcę, nie uciekając z pola walki, chociaż bitwa przegrana była od samego początku, gdy sercem walczących opanuje trwoga i brak wiary w zwycięstwo.

Zaproponowane dziś urywki z księgi nie wyczerpują w oczywisty sposób całej jej zawartości. Ze względu na ramy czasów, musiała zostać dokonana ostra selekcja materiału. Udało się natomiast zachować pewną etapowość wydarzeń, stanowiących jakby słupy milowe pierwszego okresu królewskiego w dziejach narodu wybranego. Na początek przypomnienie postaci samego proroka, który obok nowego władcy niewątpliwie najbardziej wpłynął na bieg historii swych rodaków, próbując utrzymać ich za wszelką cenę w postawie wierności starożytnym zasadom prawa mojżeszowego. Jego pojawienie się na arenie dziejów i rola zaczną stopniowo wzrastać (1-3). Momentem przełomowym, jak stwierdziliśmy wcześniej, okazało się żądanie ludu mianowania władcy, który zreorganizuje jego życie i z luźnego związku poszczególnych pokoleń uczyni jedno państwo w pełnym tego słowa znaczeniu, nadając mu struktury funkcjonowania, zarządzane centralnie. Jednak w oczach autorów biblijnych stało się to początkiem katastrofy religijnej całego narodu. Stąd tak surowa i negatywna ocena powołania urzędu monarchy i ostrzeżenie o konieczności przestrzegania prawa nadanego na Synaju przez Mojżesza (1 Sm 8-12). Saul zaś, gdy poczuł się pewnie na urzędzie królewskim, nie dochował wierności Bogu samowolnie przekraczając Jego prawo, gdy składał ofiarę, do której prawa nie miał. Nawet, jeśli kierował się szczerymi intencjami, autor biblijny poucza, że ważniejsza jest wierność prawu, niż to, co ludzkie. Jeśli bowiem Bóg to prawo ustanawia, liczy się z wszelkimi konsekwencjami, jakie niesie ono dla każdego, kto pozostaje Mu wierny, choćby miało to wiele kosztować. Jeszcze gorzej rzecz miała się w drugim przypadku, gdy nie wykonał obowiązku cherem, czyli klątwy na przeciwnikach, do czego sam Bóg go zobowiązał. Pazerność na dobra nieprzyjaciół chciał on pokryć rzekomą wolą ofiarowania wszystkiego Panu. Według powiedzenia: „chciwy dwa raz traci”, stracił on nie tylko dobytek, na który się rzucił, lecz także – i przede wszystkim – władzę królewską nad swym ludem. Bóg bowiem czytając w sercach ludzkich nie pozwoli się oszukiwać! Władza ta przeszła w ręce jednego z jego poddanych, który – jak się okaże – stał się jej całkowicie godny na całe swe życie (1 Sm 13-16). Tym kimś jest Dawid, który miał okazję zabłysnąć przed ludem niezwykłym męstwem, opartym na całkowitej ufności położonej w Bogu, stając do walki z potężnym harcownikiem filistyńskim, pełnym buty i pychy nie tylko wobec ludu, lecz także wobec samego Boga. Tego już nie można tolerować, czego Dawid stał się nieoczekiwanym i wspaniałym sprawcą. Dlatego cieszył się on nie tylko sympatią ludu, lecz wspomożeniem Boga tak, że wiodło mu się jak najlepiej, mimo ciągłych napadów zazdrosnego o swą chwałę króla (1 Sm 16-18). Na koniec prezentacji tragiczny los pierwszego monarchy, którego Bóg zostawił pozwalając mu pogrążać się coraz bardziej w depresji, może nawet w chorobie psychicznej, zazdrości, poczuciu opuszczenia i świadomości przegranej własnego życia. Nie zależało mu już na wierności Bogu, skoro przekonał się, że Pan odszedł od niego, sięgając nawet po wywoływanie duchów, surowo zakazane prawem. Karą był permanentny strach o wszystko a także przed filistyńskimi wrogami, przeciw którym zmuszony został do walki. Prześladowany wcześniej Dawid nie stanął tym razem, by go wspomóc i w straszliwej bitwie na wzgórzach Gilboa poniósł śmierć on sam jak i jego umiłowany syn, Jonatan, wierny, choć ukryty przyjaciel Dawida. Ten jednak, mimo wszystkich błędów zmarłego króla i własnego cierpienia na skutek prześladowań, okazał swą wielkość śpiewając tren żałobny dla podkreślenia wielkich mimo wszystko zasług Saula dla stworzenia i umocnienia państwa izraelskiego (1 Sm 28- 2 Sm 1). Bóg jednak nie przestał troszczyć się o swój lud, dając mu następnego władcę, który na trwale zapisał się w historii narodu aż po dziś dzień.

ks. prof. dr hab. Janusz Nawrot

 
Ta strona używa cookie. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki

Wydarzenia

  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia

Mecenat





  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

     

Znajdź w archiwum

Złota kolekcja

Aktorzy

  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy