Edyta Stein - tłum w katedrze

Email Drukuj PDF


        

  

W niedzielę 9 października 2011 roku  Bazylika Archikatedralna w Poznaniu wypełniła się tłumem uczestników 117 - tej prezentacji Verba Sacra. Na początku proboszcz ks. kanonik Ireneusz Szwarc pobłogosławił wszystkich relikwiarzem z krwią bł. Jana Pawła II. A potem wybitna polska aktorka Halina Łabonarska czytała teksty kanonizowanej przez bł. Jana Pawła II karmelitanki bosej św. Teresy Benedykty od Krzyża - Edyty Stein. Czytanie poprzedził komentarz ks. bpa prof. dr hab. Marka Jędraszewskiego. Zdjęcia - Anna Galica

 Od kilku lat z okazji Dnia Papieskiego przygotowywana jest specjalna edycja Verba Sacra pod nazwą Lektury Jana Pawła II. W ramach tego cyklu prezentowano: „Króla Ducha” Słowackiego, „Księgę Życia” św. Teresy z Avila, „Noc ciemną” św. Jana od Krzyża, „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Marii Panny” św. Ludwika Grignon de Montfort oraz „Modlitwy Jana Pawła II”. W tym roku wybrano Edytę Stein – św. Teresę Benedyktę od Krzyża, beatyfikowaną i kanonizowaną przez Jana Pawła II. Warto zaznaczyć, że właśnie w październiku mija 120 lat od jej narodzin. W niedzielę 9 października w Bazylice Archikatedralnej w Poznaniu usłyszeliśmy wykonaniu Haliny Łabonarskiej trzy teksty, które przeznaczone pierwotnie były dla wspólnoty karmelitańskiej: „U Stóp Krzyża”, „Ave Crux!” i „Gody Baranka”. Przekładu dokonała nieżyjąca już  S.Immakulata Adamska OCD, bardzo zasłużona dla upowszechnienia postaci i dzieł Edyty Stein w Polsce. Komentarz przygotował bp prof. dr hab. Marek Jędraszewski, autor ksiązki „Edyta Stein. Filozof i łaska wiary”. Podczas prezentacji schola Karmelitów Bosych zaśpiewała 3 chorały: Nos autem, Per signum, Crux fidelis, i pieśń Flos Carmelis..

Warto zwrócić uwagę na plakat Verba Sacra z reprodukcją obrazu Danuty Waberskiej, wybitnej polskiej malarki, przedstawiający św. Teresę Benedyktę od Krzyża. Obraz znajduje się w kościele OO. Karmelitów Bosych w Poznaniu.


Komentarz  ks. bpa prof. dr hab. Marka Jędraszewskiego  

 

„To jest prawda!”. Droga Edyty Stein do Boga

 

W muzeum Pro Memoria Edith Stein w Lublińcu, mieszczącym się w kamienicy należącej niegdyś do rodziny Courantów, dziadków Edyty, znajdują się jedynie dwa eksponaty, które jeszcze pamiętają jej czasy: kamienny próg oraz wejściowe drzwi. Był to zapewne jeden z pierwszych progów, który w swym życiu musiała przekraczać mała Edyta i na którym lubiła siadać, oraz jedne z pierwszych drzwi, które otwierała i zamykała, gdy jako dziewczynka przyjeżdżała do swego „ukochanego” Lublińca. Kiedy natomiast ktoś zwiedzający to muzeum zasiądzie na znajdującym się tam żeliwnym krześle, ujrzy szczególną instalację: bruk i tory kolejowe prowadzące do ostatniej bramy, jaką jej przyszło przekroczyć dnia 9 sierpnia 1942 roku – bramę KL Auschwitz-Birkenau. Była to brama śmierci, z którą w myśl hitlerowskich zamierzeń miała się łączyć totalna Vernichtung – zupełne wyniszczenie, całkowita anihilacja poza resztką materii w postaci popiołu i dymu. Ta instalacja mówi o przemijaniu, ludzkim okrucieństwie i nieuchronności śmierci. Tak jakby właśnie przekroczenie jej progu miało być ostatnim słowem człowieka.

Nie jest to jednak pełna prawda ani o człowieku ani, tym bardziej, o Edycie Stein. Szczególnym, choć przecież nie w sposób intencjonalnie powstałym, dopełnieniem instalacji muzeum z Lublińca jest bowiem dokonana w latach 1995-1996 nowa aranżacja katolickiego kościoła St. Martin w Bad Bergzabern, miejscowości leżącej w Nadrenii-Palatynacie. Każdy wchodzący do kościoła już na początku nawy napotyka chrzcielnicę, z której dnia 1 styczna 1922 roku polały się na głowę Edyty Stein wody chrztu świętego. Ten akt został potwierdzony wpisem w parafialnej księdze chrztów dokonanym w języku łacińskim, którego polski przekład brzmi następująco: „1922, nr 1, dr Edyta Stein, lat 30, doktor filozofii [te słowa są na marginesie dokumentu]. Roku Pańskiego 1922, 1 stycznia, została ochrzczona Edyta Stein, lat 30, doktor filozofii, urodzona 12 października 1891 r. we Wrocławiu, córka + Zygfryda Stein i Augusty Courant, która pouczona i dobrze przygotowana przeszła z judaizmu na wiarę katolicką. Na chrzcie otrzymała imię Teresa Jadwiga. Matką chrzestną była dr Jadwiga Conrad z domu Martius, zamieszkała w Bergzabern, co niniejszym poświadczam: Eugeniusz Breitling, proboszcz”.

Wysoko nad chrzcielnicą został umieszczony posąg Edyty Stein. Jej twarz jest zwrócona w stronę ołtarza, i dalej jeszcze, w stronę absydy kościoła, w której wznosi się wielki metalowy krzyż. Jego pionowa belka symbolizuje tory kolejowe – ostatnią drogę wiodącą Edytę Stein ku oświęcimskiej komorze gazowej i krematorium. Ten motyw przywołuje instalację z muzeum w Lublińcu. Jednakże wymowa krzyża wykracza poza śmierć i zaplanowaną przez hitlerowców Vernichtung Żydów w Auschwitz. Krzyż z kościoła w Bad Bergzabern mówi bowiem o ostatecznym zwycięstwie Chrystusa – i dlatego przybiera kształt drzewa życia, którego najcudowniejszym owocem, dającym życie wieczne, jest On sam. Błyszczące złotem liście tego drzewa tworzą jedno wielkie serce. Chrystusowy krzyż mówi o ofiarnej miłości, która poprzez kenozę – absolutne uniżenie się Chrystusa (por. Flp 2, 6-8) – jest miłością „aż do końca” (por. J 13, 1).

Podczas kanonizacji s. Benedykty od Krzyża (Edyty Stein) w dniu 11 października 1998 roku Jan Paweł II powiedział między innymi: „Krzyż Chrystusa! Kwitnące nieustannie drzewo krzyża przynosi wciąż nowe owoce zbawienia. Dlatego wierzący wpatrują się w krzyż z ufnością, a z jego tajemnicy miłości czerpią odwagę i energię, aby wiernie iść śladem Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego”. Te słowa Ojca Świętego stanowią przejmujący komentarz do naszego dalszego „wewnętrznego zwiedzania” kościoła w Bad Bergzabern. Między chrzcielnicą i postacią Edyty Stein, trzymającą w swych dłoniach duży krzyż, a krzyżem w absydzie kościoła daje się bowiem odczuć szczególne napięcie. Jest ono wypełnione tym wszystkim, czym żyła Edyta Stein od chwili chrztu aż do momentu śmierci w oświęcimskiej komorze gazowej, a co nakazał swoim uczniom sam Chrystus, wzywając ich, by szli za Nim, dźwigając własny krzyż (por. Mt 16, 24-25). Owa przestrzeń czasu, wyznaczona dwudziestoleciem 1922-1942, została przecięta, a z drugiej strony swoiście wzmocniona powziętą w 1933 roku radykalną decyzją Edyty Stein o wstąpieniu do karmelu. Wtedy też przyjęła imię zakonne Teresy Benedykty od Krzyża (Teresia Benedicta a Cruce). Od tej chwili jej osobiste dźwiganie krzyża nabrało nowego wymiaru. Niosła go wytrwale, z pokorą a równocześnie z ogromnym zawierzeniem swemu Panu, nieustannie otwarta na Jego natchnienia – do końca. Dlatego też została, jak w dniu 1 maja 1987 roku podczas Mszy świętej beatyfikacyjnej w Kolonii powiedział o niej Jan Paweł II, benedicta a croce – „pobłogosławiona przez krzyż” (Teresia, <>).

W ten właśnie sposób interpretując jej imię, Jan Paweł II równocześnie podkreślił niezwykłość Edyty Stein poprzez wskazanie na pewien ważny punkt jej duchowej drogi, jakim było odrzucenie przez nią osobowego Boga w okresie młodzieńczego dojrzewania: „Teresa, . Takie było zakonne imię kobiety, która swoją drogę duchową rozpoczynała z przeświadczeniem o nieistnieniu żadnego Boga. Wówczas to, w latach młodości i studiów nie była jeszcze naznaczona odkupieńczym Krzyżem Chrystusa, ale już wówczas Krzyż stanowił przedmiot stałego poszukiwania i dociekań jej wnikliwego umysłu. Jako 15-letnia uczennica w rodzinnym Wrocławiu, wychowana w domu o starych tradycjach żydowskich, Edyta postanowiła . Chociaż przez cale życie pozostawała pod silnym wrażeniem głębokiej religijności swej matki, w okresie młodości i w czasie studiów zbliżyła się do intelektualnych kół ateistycznych. W tym okresie nie wierzyła w istnienie Boga osobowego”.

Jeżeli kościół w Bad Bergzabern w sposób symboliczny mówi o ostatnich dwudziestu latach życia Edyty Stein, to wszystko to, co znajduje się poza nim, mówi o czasie, zanim przekroczyła bramy Kościoła katolickiego, czyli o trzydziestoleciu zamkniętym w ramach lat 1891-1921. Na ten czas składają się różne stacje jej życia, wśród których głównymi są: Wrocław, Hamburg, Getynga, Fryburg Bryzgowijski. I wreszcie stacja najważniejsza, którą stał się dom jej przyjaciółki Hedwig Conrad-Martius, znajdujący się przy Eisbrünnelweg (co znaczy: „ulica małej fontanny z lodu”, lub: „lodowej”, dzisiaj Neubergstrasse 16), ulicy wznoszącej się ku górze, w stronę winnic okalających miasto, niemal na osi kościoła St. Martin. To właśnie tam, pod koniec lata a u początków jesieni 1921 roku, dokonał się w niej przełom. „Sięgnęłam na chybił trafił i wyciągnęłam grubą książkę. Nosiła ona tytuł: napisane przez nią samą. Zaczęłam czytać, zostałam zaraz pochłonięta lekturą i nie przerwałam, dopóki nie doszłam do końca. Gdy zamykałam książkę, powiedziałam do siebie: <> (Das ist die Wahrheit!)”. Następnego dnia rano udała się do miasta, by kupić katechizm katolicki i mszał. Gdy w pełni opanowała ich treść, poprosiła dla siebie o chrzest. Łącząc symbolicznie ulicę Eisbrünnelweg z kościołem St. Martin w Bad Bergzabern, można by powiedzieć, że Edyta Stein zeszła wtedy z wyżyn ateizmu, by znaleźć się wreszcie u siebie, w Kościele, i tam podjąć na nowo drogę – tym razem mozolne wspinanie się na inne już wzniesienie: na szczyt góry Karmel.

Słowo die Wahrheit wypowiedziane przez Edytę Stein przy Eisbrünnelweg 16 jest słowem prawdziwie kluczowym. Komentując je, Virginia Raquel Azcuy stwierdziła: „Wyrażenie zdradza ton odkrycia, jak gdyby Edyta Stein powiedziała: <>, . Prawda ukazuje się jej wcielona w świętość kobiety, to znaczy mająca egzystencjalne oblicze; równocześnie ukazuje się jej w odniesieniu do Prawdy Boga, który jest Miłością”. Stwierdzenie Azcuy wskazuje na trzy niezmiernie ważne elementy: odkrycie prawdy, które odpowiada na najgłębsze pragnienia Edyty Stein; odkrycie prawdy dzięki osobistemu świadectwu, jakie dała o niej św. Teresa z Avila; odkrycie prawdy o samym Bogu.

Do odkrycia tej prawdy Edyta Stein dochodziła pośród bólu poszukiwań. Mówiąc później o tym okresie, powie przecież: „Moja tęsknota za prawdą była mą jedyną modlitwą”. Była to droga nie tylko czysto osobistych poszukiwań. Torowali ją dla niej również inni ludzie. Do nich przede wszystkim należał jej ukochany mistrz Edmund Husserl. To on wpoił w nią konieczność bezstronnego podchodzenia do badanych zjawisk, wręcz bezkompromisowej uczciwości wobec przedmiotu badań, o czym przejmujące świadectwo dała nie tylko sama Edyta Stein, ale również tacy jego uczniowie, jak Hedwig Conrad-Martius czy Peter Wust. Natomiast spotkanie z Maxem Schelerem sprawiło, że poznała na swej drodze wybitnego intelektualistę, który przyznawał się do katolicyzmu i z niego czerpał inspiracje dla swych filozoficznych poszukiwań. Jawił się jej zatem jako świadek wiary, który swą postawą łamał w niej powoli intelektualne uprzedzenia, jakie zarówno ona, jak i niemal całe ówczesne środowisko akademickie żywiło wobec ludzi wierzących w Boga, patrząc na nich z góry, z wyżyn swego jakoby nieomylnego intelektu. Dlatego też Edyta Stein mogła po latach stwierdzić: „W Getyndze nauczyłam się poszanowania dla problemów wiary i czci dla ludzi wierzących. Chodziłam nawet czasem z mymi przyjaciółmi do kościoła protestanckiego (...), ale drogi do Boga jeszcze nie odnalazłam”. Do Boga przybliżyły ją trzydziestodniowe rekolekcje ignacjańskie, które rozpoczęła jako ateistka i z których wyszła – jak zwierzyła się o. Erichowi Przywarze – z decyzją o konwersji. Ciągle jednak brakowało jej czegoś, co by ostatecznie przesądziło o dokonującym się w niej przełomie. Hedwig Conrad-Martius wspomina nawet o pewnym religijnym kryzysie, jaki stał się udziałem zarówno jej samej, jak i Edyty Stein: „Szłyśmy obie jakby po wąskiej krawędzi tuż obok siebie, każda w każdej chwili oczekując Bożego wezwania”. Wreszcie ono nadeszło, przybierając postać dość przypadkowej nocnej lektury autobiografii św. Teresy z Avila. Edyta Stein odpowiedziała na nie słowem, które z jednej strony określiło jej dotychczasową drogę życia, a z drugiej zadecydowało o dalszym jej kształcie zdążania: das ist die Wahrheit. „Bóg jest Prawdą. A kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział” napisała po latach do siostry Adelgundis, odnosząc to zwłaszcza do Husserla, ale także do własnych poszukiwań prawdy sprzed przełomu, jaki się w niej dokonał w Bad Bergzabern w 1921 roku. Stąd można by powiedzieć, że człowiek jawił się jej, jak zauważył to Marco Paolinelli, nie tylko jako Wahrheitssucher („poszukiwacz prawdy”), ale również – a może właśnie dlatego – jako Gottsucher („poszukiwacz Boga”).

Jan Paweł II w homilii wygłoszonej podczas kanonizacji Edyty Stein powiedział o niej: „Chciała zbudować swoje życie wyłącznie na samej sobie, dążąc usilnie do potwierdzenia swojej wolności w życiowych wyborach. U kresu długiej drogi dokonała zaskakującego odkrycia: tylko ten, kto związuje się z miłością Chrystusa, jest naprawdę wolny. (...) Św. Teresa Benedykta od Krzyża zrozumiała ostatecznie, że miłość Chrystusa i wolność człowieka są ze sobą splecione, ponieważ między miłością a prawdą istnieje wewnętrzna więź. Nie widziała sprzeczności między poszukiwaniem prawdy a jej wyrażaniem przez miłość; przeciwnie, zrozumiała, że prawda i miłość wzajemnie się przywołują. (...) Siostra Teresa Benedykta od Krzyża mówi nam wszystkim: Nie uznawajcie za prawdę niczego, co jest wyzute z miłości. I nie uznawajcie za miłość niczego, co jest wyzute z prawdy! Jedno bez drugiego staje się niszczycielskim kłamstwem. (...) Składajmy Bogu dzięki za ten dar. Nowa święta niech będzie dla nas przykładem w naszej wolności i w naszym poszukiwaniu prawdy”.

 

ks. bp prof. dr  hab. Marek Jędraszewski

 


 
Ta strona używa cookie. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki

Wydarzenia

  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia
  • Wydarzenia

Mecenat





  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

     

Znajdź w archiwum

Złota kolekcja

Aktorzy

  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy
  • Aktorzy