Księga Kapłańska - fotorelacja

Drukuj


Tegoroczny sezon Verba Sacra zakończyła piąta część Biblii 3.0 - Księga Kapłańska. Na początku przedstawiony został laureat Nagrody Specjalnej im. Romana Brandstaettera Konkursu na interpretację tekstu religijnego i klasycznego - Michał Kurek, który wykonał fragment Listu św. Jakuba. Dynamiczny komentarz ks. prof. dr hab. Janusza Nawrota zachęcił wszystkich do słuchania fragmentów Księgi Kapłańskiej, recytowanej precyzyjnie przez Michała Chorosińskiego, niegdyś laureata Nagrody Grand Prix im. Mieczysława Kotlarczyka w konkursie Verba Sacra 2002. Mocno zabrzmiała muzyka, skomponowana przez Katarzynę Stroińską - Sierant i brawurowo wykonana przez zespół pod kierunkiem kompozytorki. Uczestnicy prezentacji kolejny raz nagrodzili wykonawców owacją na stojąco i wychodzili z katedry nie ukrywając swojego zadowolenia. Poniżej komentarz biblijny ks. prof. Janusza Nawrota. Fot. Zbigniew Skibniewski. Więcej zdjęć - www.facebook.com/verbasacra


Komentarz biblijny


Kto by pomyślał, że zgłębiając tekst Księgi Kapłańskiej można wręcz wpaść w podziw nad dziełem, które wielu uznało za bodaj najbardziej nużący i niestrawny w czytaniu utwór literacki pośród ksiąg Pisma Świętego? Iluż miłośników tekstu natchnionego z głęboką rezerwą brało do ręki księgę, w której największa część materiału dotyczy spraw dla nas, zwykłych zjadaczy chleba nie tylko trudnych i zawiłych, lecz które nie dotyczą sposobu oddawania czci Bogu, do jakiego przywykliśmy skutkiem uczestnictwa w liturgii Kościoła?

Co bowiem wyczytujemy mając przed sobą treść kultycznego prawa Mojżeszowego? Oto odsłania się naszym oczom rytuał ofiar (rozdz. 1–5 z dodatkiem rozdz. 6–7), ustanowienie kapłaństwa (rozdz. 8–10), szczegółowe przepisy o czystości rytualnej (rozdz. 11–15), roli krwi przebłagania (rozdz. 16–17), tzw. Prawo świętości (rozdz. 18–20), zasady świętości kapłańskiej (rozdz. 21–22) a wreszcie czasy święte, przeznaczone na składanie ofiar i obchodzenie poszczególnych świąt (rozdz. 23–26 z kończącym całość rozdz. 27). Jednym słowem: wszystko to, co nas, jako chrześcijan, interesuje – zdawałoby się – w sposób całkowicie drugorzędny.

Tymczasem może być zupełnie inaczej, jeśli do tych tekstów podejdziemy dziś jako zapowiedzi doskonałego prawa kultu, promowanego przez Jezusa Chrystusa i Jego pierwotny Kościół. To, co zostanie wypowiedziane w tekście natchnionym, zaprasza wręcz imperatywnie do refleksji nad naszym podejściem wpierw do kultu Bożego, jaki wykonujemy na co dzień, czyli: dbałość o stan duszy, zwłaszcza w czasie modlitwy, poprawność i szczerość sprawowanych obrzędów, wierność świętom nakazanym, wartość składanych Bogu ofiar duchowych i materialnych, szacunek dla miejsc świętych, poprawne zachowanie się wobec bliskości Boga, uświadomienie sobie wartości postów, konieczność respektowania zakazu pracy w święta obowiązkowe, itd. Zwróćmy uwagę, z jakim pietyzmem wykonywane być powinny wszelkie czynności sprawowane na cześć Boga, by przynosiły Mu chwałę, nie zaś hańbienie czci Jego imienia poprzez niedbalstwo, lenistwo czy bylejakość. Jeśli kult starotestamentowy, będący zaledwie cieniem kultu, jaki na cześć Boga sprawują chrześcijanie, ma być tak dostojny, budzący respekt i uwielbienie, to jakże mocniej wybrzmieć musi wartość chwały, jaką my, uczniowie Pana oddawać winniśmy Bogu przedwiecznemu. O ile bowiem wartościowsza jest ofiara krzyżowa Pana Jezusa dla naszego zbawienia od zwierzęcych ofiar, nakazanych prawem żydowskim, o tyle lepiej powinien być sprawowany kult ku czci Boga. Tamte nie miały wartości zbawczej, jak posiada ją ta jedna, jedyna. Niech uświadomi nam to cytat Hbr 9,12-13: Jeśli krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu. Taka służba wymaga ciągłej walki o jakość sprawowanych obrzędów.

Tymczasem nawet najpoprawniej sprawowany kult nie znajdzie upodobania w oczach Bożych, jeśli nie będzie wsparty moralnością bez zarzutu, całkowicie adekwatną do nieskończonej czystości, świętości i sprawiedliwości Boga, oraz wielkości zaszczytu, jakiego dostępujemy stając się Jego uczniami. Cały ciąg nakazów i zakazów moralnych, wypowiadanych w sposób apodyktyczny, nieznoszący sprzeciwu czy dyskusji, uświadamia, jak bardzo zależy Bogu na całkowitej zgodności między obrzędami, w których uczestniczymy minimum raz na tydzień, w dzień Pański, a postępowaniem, budowanym na dekalogu i innych postulatach moralnych. Bóg absolutnie nie przejdzie do porządku dziennego nad rozbieżnością między oddawaną Mu liturgicznie czcią a koniecznością potwierdzania Jego woli w życiu codziennym. Taki rozdźwięk grozi wręcz każdemu z nas, gdy zbyt często i bezmyślnie oddzielamy w naszym życiu zwłaszcza uczestnictwo we mszy św. od Dekalogu. Gdy usłyszymy listę jednoznacznie wyrażonych Bożych żądań pod adresem Jego ludu, uzmysławiajmy sobie nie tylko samą zależność wartości liturgii od wierności Jego przykazaniom, lecz całkowity i bezwzględny prymat moralności nad kultem. Jeśli można żyć moralnie nie czcząc Boga, nie możliwe jest czczenie Go bez adekwatnej do Jego woli postawy etycznej: Będziecie wypełniać moje wyroki, będziecie przestrzegać moich ustaw, aby według nich postępować. Ja jestem Pan, Bóg wasz! Będziecie przestrzegać moich ustaw i moich wyroków (Kpł 18,4-5).

Jakże ważna jest z kolei postawa wdzięczności wobec Boga za wszelkie Jego dobrodziejstwa. Lud obecnie jest w drodze do ziemi obiecanej. Z łaskawości Bożej mógł opuścić ziemię swej niewoli, gdzie przez ponad 400 lat był ciemiężony, wyzyskiwany i gnębiony morderczą i bezustanną pracą przez silniejszych od niego Egipcjan. W czasie drogi zapomniał jednak szybko o wszelkim udręczeniu, często buntując się przeciw swemu Wyzwolicielowi i Mojżeszowi, reprezentującemu Go wobec całej społeczności. Istotniejsze zdawały się być potrzeby chwili, traktowane przez lud priorytetowo, tzn. jako ważniejsze niż całe dzieło odkupienia, którego stał się celem i uczestnikiem z Bożej dobroci. Jakże krótką pamięć ma ludzka wdzięczność! Dlatego właśnie Bóg zarządził, by w ziemi, do której lud zdążał, obchodził on święta bez pracy, wspominając czas, gdy tych świąt nie było mu dane obchodzić, gdy nie miał się radować krótkim choćby odpoczynkiem, lecz pamiętać, że przymusowa praca nigdy nie czyni wolnym a ma być znakiem codziennego podporządkowania i uległości. Niech więc teraz, gdy podąża do swej ziemi, zakosztuje chwil odpoczynku wiedząc, że dobry Bóg sam siebie czyni gwarantem jego wolności, dając czas wolny od pracy w święta. Tak często i dobitnie wybrzmi ostrzeżenie z zakazem: Każdego człowieka, który będzie pracował tego dnia, wytracę spośród jego ludu. Żadnej pracy nie będziecie wykonywać (Kpł 23,30) Z kolei obfity plon własnych pól i ogrodów, jakim Pan wzbogaci swój lud, gdy ten zagospodaruje swój kraj, ma stać się fundamentem permanentnej wdzięczności, wyrażanej przynoszonymi przed Jego oblicze darami pierwocin z okazji różnych świąt. Pierwociny owe mają nie tylko przypomnieć o łaskawości Pana względem swego ludu i konieczności wyrażenia mu podziękowania, lecz także wzmocnić umiejętność dzielenia się z ubogimi tym, co pozostaje z bogactwa roli, by w ten sposób wzmacniać więzi społeczne i poczucie solidarności z tymi, którzy nie posiadając ziemi lub będąc w trudnościach życiowych, oczekują wsparcia i pomocy.

Na koniec świętego tekstu księgi błogosławieństwa i ostrzeżenia przed złorzeczeniem ze strony Boga. Zarówno pierwsze jak i drugie zstąpią na lud w zależności od postawy, jaką przyjmie on wobec Bożego prawa. Zwróćmy uwagę na początek całego passusu: Jeżeli będziecie postępować według moich ustaw i będziecie strzec przykazań moich i wprowadzać je w życie… oraz Jeżeli zaś nie będziecie Mnie słuchać i nie będziecie wykonywać tych wszystkich nakazów, jeżeli będziecie gardzić moim ustawami, jeżeli będziecie się brzydzić moimi wyrokami, tak że nie będziecie wykonywać moich nakazów i złamiecie moje przymierze… (Kpł 26,3.14-15). Przyimek „jeśli” oznacza bowiem wolną wolę człowieka, który może, choć nie musi być posłuszny Bożym nakazom. Bóg jednak lojalnie ostrzega o konsekwencjach takiego czy innego wyboru. Dając wolność, zaprasza do posłuszeństwa właśnie z wolnej woli, by w pełni korzystać z wszelkich dóbr obiecanych jako nagroda za posłuch, jakiego człowiek udzieli swemu Panu. Nie jest to bowiem pan z Egiptu, zmuszający do niewolniczej pracy, niedający niczego w zamian, prób obelg i batów, lecz Pan dobroczynny, dbający prawdziwie o swych poddanych, gwarantujący ich rozwój, bezpieczeństwo i dobrobyt. Te wartości zostaną ukazane w serii błogosławieństwa obiecanych w zamian za wierność. Lecz z drugiej strony nie jest to Pan ślepy na grzechy, odstępstwa i zdrady. Dlatego oprócz przygotowanych hojnie dóbr, posiada także cały arsenał gróźb i konkretnych kar, jako skutek dobrowolnie podjętej decyzji opuszczenia Go i buntu przeciw Jego przykazaniom, a nie jest ich mało i nie są wcale łagodne. Bóg jest bowiem Sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za złe karze. Do dziś się to wcale nie zmieniło, chociaż dzięki nauczaniu Jezusa wiemy, że Bóg czyni wszystko, by do tych kar nie doprowadzać, zawsze wpierw szukając dróg miłosierdzia, przebaczenia i pomocy.

ks. prof. dr hab. Janusz Nawrot